Zwolnij!

Znalazłam się w dziwacznym punkcie swojego życia. W miejscu, w którym nie przypuszczałam, że jeszcze kiedykolwiek będę. Znalazłam się w punkcie wyjścia, wszystko co znałam runęło, a ja muszę zacząć budować swoje życie na nowo. Nie była to moja decyzja, a przynajmniej nie na poziomie „od dziś zaczynam od nowa”, to raczej był zlepek źle podjętych decyzji na przestrzeni czasu. Nic miłego, uwierzcie.

Teraz muszę to gruzowisko posprzątać i zacząć budować na nowo. Chciałabym żeby to wszystko zostało odbudowane natychmiast, już, w tym momencie. Dotarło jednak do mnie, że tak się nie da.

Żyjemy w czasach biegu. Wszystko musi być szybko. Płaski brzuch w miesiąc, angielski w dwa tygodnie i wiele innych kursów i umiejętności na speedzie. Ludzie nie maja czasu, chcą wszystko szybko. Ja też chcę, bo jestem niecierpliwa, bo nie lubię czekać na efekty. Czekanie mnie frustruje i demotywuje.

Ostatnie wydarzenia z mojego życia dały mi cenną lekcje, która brzmi „powoli, poczekaj, nie śpiesz się”. W pędzie nie odbuduję trwałej budowli. Jak mówiłam, najpierw muszę bardzo dokładnie posprzątać gruzowisko bym miała gdzie postawić fundamenty, a to potrwa.

Gdzieś w podświadomości miałam, że muszę się śpieszyć, skoro świat się śpieszył to ja też muszę. Czas uciekał. Teraz gdy już wiem, że nie muszę, że wszystko mogę zrobić w swoim własnym tempie jestem spokojniejsza. Brak natychmiastowych efektów na ogół sprawiał, że rezygnowałam z podjętych działań, teraz tak nie jest, teraz trwam, staram się cieszyć samym budowaniem.

Zwolniłam. Buduję wolniej, robię mniej, na efekty poczekam dłużej, ale przynajmniej ich doczekam. Niecierpliwość i pośpiech na ogół sprawiały, że nawet do efektu końcowego nie doszłam, bo nie chciało mi się na niego czekać. Podjęłam kilka nowych decyzji, mniejszych i większych. Z kilku rzeczy zrezygnowałam, z utratą kilku pogodziłam, ale pierwszy raz od dawna żyję w spokoju. Pozwalam aby wszystko działo się w swoim tempie.

Chciałam ten rok zacząć z kopyta, przebiec przez niego. Świat jednak chciał inaczej. Na początku chciałam z tym walczyć. Już nie chcę. Przejdę zatem przez ten rok spacerem. W spacerowym kroku dostrzegę więcej, mam taką nadzieję. Widocznie jestem zbyt zmęczona by wciąż biec.

(Visited 233 times, 1 visits today)
Navigate