Zapomniany Dzień Ojca

W naszym kraju przez cały rok jest wiele okazji do świętowania. Bardzo chętnie i hucznie obchodzimy: Dzień Babci, Dzień Dziadka, Dzień Kobiet, a nawet Walentynki i Dzień Chłopaka, ale już w szczególności Dzień Matki. Jest jednak jedno, całkowicie zapomniane święto – Dzień Ojca.

Widać to nawet w komercjalizacji świąt. W przypadku wymienionych przeze mnie świąt sklepy już z miesiąc wcześniej informują, że kupisz u nich idealny prezent dla mamy, babci czy dziadka. Gdy zbliżają się Walentynki, wszystkie sklepy są różowo- czerwone, a od ilości serduszek można się porzygać. Każdy próbuje zarobić na zbliżającym się święcie, tylko na Dniu Ojca jakoś nikt nie próbuje. Byłam wczoraj w kilku galeriach handlowych i w żadnym z mijanych sklepów nie próbowano mnie przekonać, że u nich znajdę idealny prezent dla taty. Tylko w Empiku było raptem kilka kartek z tej okazji i mała półeczka, na której stało kilka kubków i etui na okulary.

W pewnym sensie ojcowie sami są sobie winni. Przez wiele dziesięcioleci (jak nie stuleci) ich rola sprowadzała się do spłodzenia dziecka. Ich udział w wychowaniu ograniczał się do robienia czerwonych pasków na tyłku, gdy na świadectwie szkolnym takowego zabrakło. Ojciec miał budzić respekt, a wręcz strach i szacunek. Matka za to była od tulenia, wychowywania, kojenia duszy i opatrywania zdartych kolan. Nic więc dziwnego, że to Dzień Matki jest tak hucznie obchodzony. Wydaje mi się, że trudno wyznawać miłość komuś, kogo dziecko miało się bać.

Ostatnie lata pokazują, że wiele w tej kwestii się zmieniło. Ojcowie są coraz bardziej świadomi swojego wpływu na wychowanie dziecka i chętnie w jego wychowaniu uczestniczą. Kąpią, karmią, przewijają, zabierają na wycieczki, bawią się. To ojcowie coraz cześciej zostają z dzieckiem w domu, a mama wraca do pracy. Odchodzą od modelu rodziny, w którym są tylko sędzią i katem, a chcą być tatą, przyjacielem, przewodnikiem. Mimo coraz większego udziału ojców w wychowaniu dzieci, ich święto wciąż pozostaje zapomniane. Zaczęło mnie to boleć.

Mój mąż jest wspaniałym tatą. Chłopcy kochają go ponad wszystko. Zaprowadza Młodego Młodszego do przedszkola, chodzi na wywiadówki do Młodego Starszego, pomaga im kąpieli, pamięta, by kupić ulubione owoce, chodzi z nimi do lekarza, rozmawia, uczy, tłumaczy niezrozumiałe, pociesza, przytula, całuje, zna imiona kolegów i koleżanek. Jest tatą zaangażowanym w wychowanie naszych synów. Dlatego, gdy zbliżał sie Dzień Ojca postanowiłam, że będziemy go hucznie obchodzić.

To dzięki mojemu mężowi moje dzieci wiedzą, co to znaczy mieć tatę i to takiego z prawdziwego zdarzenia. To dzięki niemu maja pełną, szczęśliwą rodzinę. To dzięki niemu, gdy w szkole na lekcji każdy opowiadał o swojej rodzinie Młody Starszy mógł opowiedzieć o mamie i tacie, a nie tylko o mamie. To dzięki niemu zrobione w przedszkolu laurki nie lądują w koszu na śmieci, bo i tak nie było komu ich dać.

Dzień Ojca to w pewnym sensie także ukłon w stronę moich dzieci, bo w końcu i oni mogą go obchodzić. Mają komu podziękować i okazać miłość. A ja chciałam podziękować razem z nimi.

(Visited 548 times, 1 visits today)
Navigate