Upośledzenie słuchu czy umysłowe?

Żyje mi się całkiem normalnie. Kto dłużej mnie czyta, ten wie. Mam męża, dzieci, własną firmę. Spotykam się ze znajomymi, chodzę na imprezy, jeżdżę na konferencje. Czytam książki, oglądam filmy, chodzę na zakupy, do fryzjera i kosmetyczki. Robię w życiu to co większość ludzi. Z pewnymi rzeczami radzę sobie lepiej, z innymi gorzej, ale spokojnie mogę powiedzieć, że wiodę normalne życie.

Chociaż moje życie jest normalne, chociaż ja jestem normalna, to wyjątkowo często spotykam się z traktowaniem mnie jak osoby upośledzonej umysłowo. Nie tylko przez obcych ludzi, ale nawet rodzinę. Jakbym wraz z utratą słuchu straciła też znaczną część ilorazu inteligencji.

To muszę na chwile przerwać i coś wyjasnić. Ja zawsze słyszę co mówi do mnie rozmówca. ZAWSZE. Jeśli przede mną stoisz, to będe słyszała Twój głos, będę slyszała, że mówisz, ale nie będę rozumiała co. Na tym właśnie polega głęboki niedosłuch wspierany aparatami słuchowymi: słyszę, ale niekoniecznie zawsze rozumiem. To ważne dla dalszej części tego, co chcę przekazać.

Gdy nie zrozumiem rozmówcy, uczciwie sie do tego przyznaję mówiąc: „nie zrozumiałam, możesz powtórzyć?” Rzecz w tym, że mój rozmówca zamiast powtórzyć wolniej, wyraźniej i głośniej, zaczyna mówić to samo tylko innymi, prostszymi słowami. Zaczyna mówić jak do bardzo małego dziecka, które ma jeszcze bardzo ubogi zasób słownictwa lub – właśnie – jak do osoby upośledzonej.

Obraża mnie to. Nie mam problemu z rozumieniem „trudnych słów”. W swoim czasie miałam takie zboczenie, że jeśli nie rozumiałam znaczenia jakiegoś słowa, to biegłam po słownik, bo nie mogłam znieść, że nie rozumiem. Ja nie jestem nienormalna, ja tylko niedosłyszę.

Jeszcze gorzej w tej kwestii mają osoby głuche, które nie opanowały mowy. Ponieważ takie osoby do siebie migają, dźwięki przez nich wydawane są niezrozumiałe. To po prostu odgłosy, bo nawet jeśli nie umiemy mówić, to mamy możliwość wydobywania z siebie dźwięków. Takie osoby traktowane są koszmarnie.

Przyznam się wam do czegoś. Moja szkoła podstawowa znajdowała się blisko ośrodka dla dzieci niesłyszących, w którym później się uczyłam. Przez całą edukację podstawową byłam przekonana, że to jest szkoła dla dzieci upośledzonych umysłowo. Zdarzało się dzieciakom z mojej podstawówki nabijać z uczniów tej szkoły, bo byli przekonani, że oni nie zrozumieją.

Dzisiaj wiem, że świetnie rozumieli gówniarzy szukających słabszych do ponabijania się i wiem też, że mieli to kompletnie gdzieś. Wszak po latach poznałam te dzieciaki.

Osoba głucha, niedosłysząca może i nie jest w stanie z Tobą pogadać, ale ma świadomość tego, co się wokół niej dzieje. Jesteśmy dorośli, nie chodzi mi o wyśmiewanie się, ale zwykłe niepoważne traktowanie. W końcu, niestety, nie traktujemy poważnie ludzi opóźnionych w rozwoju intelektualnym.

Najgorsze, co możesz mi zrobić, to właśnie traktować mnie, jakbym była – mówiąc wprost – głupia.

(Visited 404 times, 1 visits today)
Navigate