To już 4 lata

Równe 4 lata temu podjęłam jedną z najlepszych decyzji w swoim życiu – rzuciłam palenie. Pamiętam, jakim sukcesem był dla mnie pierwszy rok, dlatego troszeczkę nie mogę uwierzyć, że to już 4 lata.

Rzucenie palenia dało mi bardzo dużo. Przestałam się budzić z bólem gardła i kaszlem palacza. Pamietam bardzo dobrze, że mimo tych niedogodności pierwsze, co szłam zrobić po przebudzeniu, to zapalić. Mogłam nawet zaspać, już być gdzieś spóźniona, papieros musiał być. Miło być od tego wolnym.

Przestałam też śmierdzieć. Niepalącym wydaje się, że palacz nie ma świadomości tego, że śmierdzi fajkami. Jak najbardziej ma. Dlatego hasło z plakatów antynikotynowych „palę wiec śmierdzę” zawsze bardziej mnie bawiło niż wprawiało w zakłopotanie.

Poprawił mi się smak i węch, co przydało się w gotowaniu. Mam też bielsze zęby co zawsze jest plusem.

Przestałam też marznąć, bo nie miałam potrzeby wychodzenia w środku zimy na zewnątrz, gdy byłam na jakiejś imprezie, w czasie której kurtki były w szatni. Z reszta zimą to i nawet w kurtce zimno. Jak już przy imprezach jesteśmy, to przestało mi wiele umykać. Póki paliłam, wychodziłam wielokrotnie w czasie gali czy koncertu, bo koniecznie musiałam zapalić, a jeżeli wyjść nie mogłam, to przebierałam ze zniecierpliwienia nogami, by w końcu móc. Teraz jestem od tej frustracji wolna.

Mimo tych wszystkich i wielu więcej, plusów z rzucenia palenia, nie zamierzam nikogo namawiać, by mnie naśladował.

Kiedyś mnie spytano, dlaczego nie głoszę dobrej nowiny, jaką jest życie bez papierosów, dlaczego nie namawiam palaczy, by skończyli z nałogiem. Odpowiedź jest bardzo prosta: nie zamierzam wkurzać ludzi.

Palacz jest świadom tego, jakim świństwem są papierosy, a także plusów wynikających z niepalenia. Ja to wszystko wiedziałam przez 10 lat palenia, serio. Gdy ktoś próbował mnie przekonać do rzucenia, tylko mnie wkurzał, a wkurzony palacz sięga po papierosa. Jako osoba, która paliła tyle czasu, mam dla palaczy wiele zrozumienia i nie narzucam im mojej drogi. Mój mąż pali i gdybym mu truła, jak by to było wspaniale, gdyby rzucił, to tylko pokłócilibyśmy się o to.

Zatem jestem dumna z siebie, że mi się udało, że trwam w swojej decyzji, bo do dziś pojawia mi się myśl „zapaliłabym”. Po 4 latach wciąż bywa, że mam ochotę na papierosa. Czasem biorę od kogoś tzw. macha, by przypomnieć sobie, ze rzucenie palenia to była dobra decyzja. Zawsze, gdy zaczynam kaszleć oraz pojawia mi się niesmak w ustach i chwilowy ból głowy, palenia od razu mi się odechciewa.

O tym jak rzucić palenie pisałam TUTAJ.

(Visited 276 times, 1 visits today)
Navigate