Tłumaczę się dzieciom

Na pewno wielu z nas, choćby z własnego dzieciństwa, pamięta próby dociekania, dlaczego rodzice nie zgadzają się na coś. Im oni stanowczej mówili: „Nie”, tym my zacieklej pytaliśmy: „Ale dlaczego?”. Musieliśmy zadowolić się odpowiedziami: „nie, bo nie”, „bo ja tak mówię”, „nie muszę ci się tłumaczyć” i – ucinające wszelką dyskusję – „nie pyskuj!”

Lata minęły, my mamy dzieci, a w tej kwestii niewiele się zmieniło. Wciąż spora część rodziców uważa, że nie musi tłumaczyć dziecku swoich decyzji. Co z tego, że te decyzje dotyczą bezpośrednio dziecka. Dziecko jest małe i nie musi znać powodu odmowy. Wszak to tylko dziecko. Zadało pytanie, dostało odpowiedź, a teraz niech spada.

Nienawidziłam odpowiedzi „bo nie”. Nie rozumiałam wielu odmów rodziców, choć wierzę, że były czymś umotywowane, ale po prostu mi tego nie wyjaśniono. Dlatego sama swoim dzieciom swoje decyzję tłumaczę. Wyjaśniam, dlaczego na coś się nie zgadzam.

Poszłam nawet o krok dalej i jestem skłonna po wysłuchaniu argumentów moich dzieci zmienić zdanie. Jeśli ich argumenty są lepsze niż moje, to nie widzę powodu, by się nie zgodzić. Czasem bywa tak, że po fakcie wychodzi na moje, ale wtedy mam argument, by następnym razem odmówić. Wyjaśnić, że raz się zgodziłam i stało się dokładnie to, czego się obawiałam.

Odmowę uzasadnioną łatwiej przyjąć. „Bo nie” brzmiało dla mnie jak złośliwość. Takie: „mogła się zgodzić, ale po prostu nie chciała”. Nie chcę, by moje dzieci myślały, że jestem dla nich złośliwa, dlatego tłumaczę się im ze swoich decyzji, w końcu te decyzje ich dotyczą. Mają prawo wiedzieć, dlaczego odmówiłam.

Dziecku niewątpliwie łatwiej też pytać i prosić, jeśli wie, że jego prośba zostanie potraktowana serio i ono samo zostanie potraktowane serio, bo wie, że będzie mogło kwestionować argumenty rodziców i nie usłyszy w odpowiedzi „nie pyskuj”.

Dlatego tłumaczmy się swoim dzieciom. Tłumaczmy im nasze decyzje. Wyjaśniajmy motywacje. Choćby dlatego, że kiedyś będziemy chcieli, by nasze dziecko w stosunku do nas robiło to samo.

(Visited 688 times, 14 visits today)
  • Zgadzam się w 100%. Zawsze uzasadniam swoje decyzje, jeśli jest taka potrzeba. Słowa „bo nie” i „a nie mówiłam” w ogóle nie mają prawa bytu w naszym domu. A jeśli nie potrafię podać uzasadnienia dla swojej decyzji, to znaczy, że coś jest z nią nie tak 🙂

    I to procentuje – dzieci też szukają argumentów, jeśli się czemuś sprzeciwiają. Czasem mówią: „Nie wiem, jak to wytłumaczyć”. Ale nigdy: „Bo tak” czy „Bo nie”.

Navigate