Tego oszczędzę swoim dzieciom

Chodzi o rzecz banalną – ciuchy. Ubranie, który każdy codziennie na siebie wkłada. Jeden ma własny precyzyjny styl, ktoś inny nieszczególnie zwraca uwagę na to, w co się ubiera. No, i są jeszcze dzieci i to, jak rodzice traktują ich wolność wyboru. Ja tego wyboru nie miałam.

Moja mama wybierała mi, w co mam się ubrać do czternastego roku życia! Chodziłam do gimnazjum w ciuchach przez nią wybranych. Nie wiem, jak długo by to jeszcze potrwało, mnie i moją siostrę uratowała od tego moja choroba. Zbyt dużo czasu spędzałam w szpitalu i tam sama decydowałam, w co się ubieram.

Powiesz: serio, tylko tyle? Nie tylko – aż. Po pierwsze to było poniżające. Czułam się gorsza od moich rówieśników. Nie rozumiałam, dlaczego oni mogą sami zdecydować, w co ubierają się do szkoły, a ja nie, w czym byłam od nich gorsza? Po drugie, moja mama uważała, że szkoła to nie pokaz mody i do szkoły nosiłam porozciągane bluzy, za krótkie spodnie, a wszystko zestawiane tak, że nic do siebie w ogóle nie pasowało.

Doświadczenie nauczyło mnie, że szkolny korytarz to największy wybieg mody, a fashion week w Paryżu może się przy nim schować. To nie tak, że nie miałam ładnych ciuchów. Miałam, ale one były „na okazje”. Tą okazją były na przykład imieniny ciotki, czyli okazja, przy której i tak nikt nie zwracał na mnie uwagi.

Z perspektywy osoby dorosłej problem może wydawać się wydumany, w końcu mówimy tylko o źle dobranej spódnicy do bluzki. Z perspektywy dziecka, w szczególności takiego w wieku szkolnym, koszmarne ciuchy, w których musi pojawić się w szkole, których się wstydzi, bo nikt go nie spytał o zdanie przy kupowaniu, to jest ogromny problem. Zwłaszcza, gdy reszta dziewczynek z klasy sama decyduje o swoim „image”.

 A już na pewno jest to problem nastolatki, która dojrzewa, powoli staje się kobietą i nagle zaczyna chcieć podobać się płci przeciwnej.

Musimy się pogodzić z tym, że wygląd zewnętrzny robi się dla naszych dzieci ważny szybciej niż byśmy się tego spodziewali. Dlatego ja swoim dzieciom postanowiłam oszczędzić ciuchowej traumy.

Jak to robię i czy coś mi to daje?

Naukę samodzielnego ubierania należy zacząć od… zaufania dziecku. Musimy zaufać, że sobie poradzi, uwierzyć w jego samodzielność, umiejętność podejmowania decyzji.

Pierwszych samodzielnych ciuchowych wyborów moje dzieci dokonywały już około pierwszego roku życia. Rozkładałam po dwie bluzeczki, dwie pary spodenek, dwie pary majtek, dwie pary skarpetek i pozwalałam wybierać.

Około dwóch lat zaczęłam mówić, co mają założyć np: bluzka z długim rękawem, koszulka i bluza, itp. Chłopcy w tym wieku jeszcze nie umieli ubrać się adekwatnie do pogody, dlatego sugerowałam długość rękawa i nogawki. Jednocześnie uczyło to synów, jak ubierać się odpowiednio do pogody. Tłumaczyłam, jaka jest pora roku, ile będzie stopni na dworze i co to znaczy. To miało ich przygotować do samodzielnego ubierania się, a to nastąpiło, gdy chłopcy poszli do przedszkola, czyli w wieku trzech lat. Nadal oczywiście kontrolowałam strój i w razie potrzeby sugerowałam zmianę na coś lżejszego / cieplejszego.

Te zasady odpowiedniego ubioru do pogody wpajane od wczesnych lat sprawiły, że moje czteroletnie dzieci mogły w pełni przejąć kontrolę nad swoją szafą. Moje uwagi zdarzały się już naprawdę rzadko. Tutaj istotne też jest byśmy zaufali dziecku: jeśli mówi, że nie jest mu zimno, to nie jest i nie zmuszamy do założenia swetra. Nie zliczę, ile razy ja na dwór wychodziłam w grubej bluzie, a synowie w koszulkach na krótki rękaw. Co jeśli później marzli? Mieli nauczkę.

Wybory moich dzieci były czasem, delikatnie mówiąc karkołomne, ale pozostawało mi je zaakceptować. Mam wrażenie, że to właśnie tu leży największy problem rodziców: strach, że dziecko ubierze się brzydko. Nie będzie wyglądało jak z najnowszego lookbooka designerskiego sklepu. Musimy zgodzić się na łączenie kolorów i wzorów kompletnie do siebie niepasujących. Razi nas to i boli.

Przychodzi moment, w którym musimy przy zakupach oddać ster dzieciom. Pozwalać im wybierać to, co im się podoba, a nie nam. Przy okazji ostatnich zakupów Młody Młodszy wybrał sobie bluzkę z motywem szopa pracza w czapce Świetego Mikołaja. Nie podobał mi się ten wybór, ale to nie mi miał on się podobać. Jeśli moje dziecko będzie chciało chodzić w tej bluzce latem, to trudno. Zdążyłam już zauważyć, że ja i dzieci mamy zupełnie inny styl, że podobają nam się inne ciuchy. Danie im wolnej ręki w kwestii ubierania sprawiło, że rozwinął im się indywidualny styl i podejście do mody, czyli coś, czego ja nie mam do dzisiaj.

 Młody Starszy woli ciuchy w stonowanych kolorach: szary, granatowy, czarny. Żadnych motywów z bajek czy gier. Jedyne akceptowane przez niego nadruki to napisy. Jego ciuchy są poważne, niewyróżniające go z tłumu.

Natomiast Młody Młodszy to awangarda w naszym domu. Jego ulubiony kolor to zielony. Im bardziej pstrokaty, tym lepszy. Jego stylizacje są fantazyjne, pełne wzorów i kolorów. Codziennie z niecierpliwością czekam, aż wyjdzie z pokoju kompletnie ubrany, bym mogła zobaczyć, co też szalonego dziś wymyślił.

—–> Bluzka Młodego Starszego

Nauka samodzielnego doboru ubrań przekłada się też na inne strefy życia:

  1. Moje dzieci umieją dokonywać wyborów, bo im na to pozwalałam.
  2. Wzmocniło to nasze wzajemnie zaufanie. Tu wracamy do punktu o tym, by dziecko samo decydowało, czy jest mu zimno, czy ciepło. To zaufanie przekłada sie też na inne sytuacje.
  3. Mają własne zdanie i umieją je wyrażać. Potrafią powiedzieć, co im się nie podoba, czego nie chcą. Skoro pozwalałam im na wypowiadanie własnego zdania w temacie ciuchów, to wiedzą, że mogą to robić także w innych sprawach.
  4. Co jest jednak dla mnie w tym wszystkim najważniejsze – moje dzieci dobrze czują się we własnej skórze i w tym, co na tej skórze mają, a to przekłada się na ich pewność siebie i poczucie własnej wartości.

A oto propozycje stylizacji moich dzieci. 
Ciuchy pochodzą ze sklepu 5. 10. 15., w którym obecnie szaleje wyprzedaż zimowa. Ceny przedstawionych ciuchów nie przekraczają 50zł.

—–> Bluzka
—–> Spodnie 

—–> Bluzka
—–> Spodnie


—–> Bluzka
—–> Spodnie

—–> Bluza

—–> Bluzka
—–> Spodnie


—–> Bluzka
—–> Spodnie

—–> Bluzka
—–> Spodnie

—–> Bluzka

 

Wpis powstał we współpracy ze sklepem 5. 10. 15.

Foto: Spesalvi

(Visited 1 487 times, 1 visits today)
Navigate