Tatuaż (nie)musi boleć

Dziesięć lat temu uważałam, że ból jest istotą życia. Pierdzieliłam głupoty o tym, że ból to piękno istnienia i takie tam mądrości na miarę Pało Kołelo. Gdy dziurawiłam więc twarz kolejnym kolczykiem i robiłam kolejny tatuaż, gadałam jak obłąkana o szlachetności bólu, poczuciu, że żyję. Pamiętam jak dziś, gdy powiedziałam, że, gdybym miała opcje zrobienia … Czytaj dalej Tatuaż (nie)musi boleć