Tata sam w domu

Jakiś czas temu musiałam pojechać do rodzinnego miasta pozałatwiać kilka spraw urzędowych. Wyjazd na 3 dni. Męża zostawiłam z dziećmi i pojechałam. Swoje sprawy załatwiłam w przeciągu jednego dnia dlatego miałam czas, by odwiedzić rodzinę. Siedziałam właśnie z kubkiem herbaty, gdy padło to pytanie:

– Co dzieci dzisiaj będą miały na obiad?
– Nie wiem – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
– Jak to nie wiesz? – rozmówczyni podniosła głos.
– No, normalnie, przecież ich ze mną nie ma, to co mnie interesuje ich obiad?
– Jak to: co Cię interesuje? Jesteś matką, powinno Cię interesować! – rozmówczyni była już pełna oburzenia.

Nie wiem, kompletnie mnie nie interesuje, czym mąż karmi dzieci podczas mojej nieobecności. Nie interesuje mnie też, jak sobie zaplanują dzień. Jasne, pytam co robią, ale z ciekawości, a nie strachu, czy nic złego im się nie dzieje.

Innym razem czytałam status na facebooku pewnej blogerki parentingowej, która opisała jak to się narobiła przed swoim wyjazdem na weekend, bo musiała wszystko naszykować dla męża i dziecka. Wszystko to znaczy zamrozić obiady, zostawić dokładną listę, co dziecko ma zjeść na śniadanie, naszykować ciuchy dla tego dziecka, by mąż wiedział, w co je ubrać. Była z siebie bardzo dumna, że tak to sobie zorganizowała i może w spokoju wyjechać na 2 dni.

Tak się zastanawiam, dlaczego matkę zostawia się samą i wręcz się od niej oczekuje, że da sobie radę, a gdy nie daje, to jest karcona i oceniona jako najgorsza matka na świecie. Inaczej jest z mężczyznami, w tych znów nie wierzymy, że mogą sobie poradzić, a dzieci pozostawione z nim przeżyją. Oczywiście, gdy sobie jednak nie poradzi, to jest rozgrzeszony, w końcu jest tylko facetem.

Winne są same matki, które jak ta blogerka robią ze swoich partnerów niedojdy. Zanim wyjdą z domu na dłużej niż 10 minut, upewniają się, że nie braknie im zapasów jedzenia i tlenu.

Te same matki są tą częścią społeczeństwa, potępiającą te kobiety, które ufają ojcom swoich dzieci i bez problemu zostawiają z nim potomka. No, bo jak to tak, sam z dzieckiem? Skąd będzie wiedział, co robić? A skąd ja wiedziałam? Wiecie czego najbardziej się bałam przed porodem: tego, że nie będę umiała przewijać i trzymać na ręce dziecka. Skoro ja nie umiałam, a się nauczyłam, to facet też będzie w stanie tę umiejętność opanować.

Oczywiście istnieje jeszcze grupa ojców, którzy za wszelką cenę próbują przekonać swoją partnerkę, że kompletnie sobie nie poradzą. No, on już tak ma, co poradzić. Posiłkuje się argumentami, że musiałby coś ugotować, a  on przecież wodę na herbatę przypali, że ubrać musi, wykąpać, a nie wie jak. Chłopie, skoro tak ciężko Ci idzie wychowanie własnego dziecka, to po co je robiłeś?

Za każdym razem, gdy zostawiam swoich facetów samych, uważam, że zostawiam im pole do budowania własnej relacji. To jest tylko ich czas. Właśnie w tym czasie rodzą się ich własne sekrety, rytuały. Czas bez mamy to świetny moment na budowanie więzi z tatą. Z mamą jest inaczej. Ani lepiej, ani gorzej, po prostu inaczej. Doświadczenie pokazało mi, że kilka dni pod opieką tylko taty to dla moich dzieci świetna atrakcja, której ja nigdy nie będę w stanie im zapewnić.

Nie dajmy sobie wmówić ani przez męża, ani rodzinę, ani obcych ludzi, że tata nie poradzi sobie sam z dzieckiem. To nieprawda. Kiedy Twój partner wątpi, pokaż mu, że się myli. Nie bójmy się zostawiać dzieci pod opieką ojców, bo przecież ojcowie nie boją się zostawić dziecko pod opieką mamy.

(Visited 2 269 times, 1 visits today)
Navigate