Szykuj kasę na komunię

Na jednej z facebookowych grup, do których należę z sympatii do koleżanki, która jest właścicielką, pojawiło się pytanie: Ile dać w kopercie na komunię? Dalej była informacja, że to prezent od 4 osób – dwóch dorosłych i dwójki dzieci w wieku 9 lat i roku, a także prośba, by odpowiedzi dotyczyły konkretnej sumy, a nie „każdy daje, ile może”.

Posypały się odpowiedzi. Większość twierdziła, że 400- 500zł. Nie komentuję tych sum, bo moją uwagę przykuło coś innego. Ktoś napisał, że dać się powinno tyle, by zwróciło się „za talerzyk”. Zastanawiałam się czy to odpowiedź na poważnie, ale z dalszej dyskusji wynikało jasno, że to zdecydowanie nie był żart.

Wychodzi więc na to, że ktoś zaprasza mnie na imprezę, oczekując, że za siebie zapłacę. Patrząc na to w ten sposób, dochodzę do jednego wniosku – nie stać Cię, to nie rób tak dużej imprezy. Prawda jest taka, że ludzie zapraszają gości, na których wcale im nie zależy, a ci goście idą z przyzwoitości, wielce niezadowoleni, że w ogóle muszą, no, ale wypada. Jedni i drudzy tracą bez sensu pieniądze. Gdyby ci pierwsi zaprosili tylko tych, na których im faktycznie zależy, nie liczyliby na to, że im się „za talerzyki” zwróci, a wielka impreza z nerwówką i fałszywymi uśmiechami zamieniłaby się w kameralne, sympatyczne przyjęcie. Swoją drogą, to naprawdę bezczelne i słabe robić imprezę, na którą kogoś nie stać, z nadzieją, że goście za siebie zapłacą w ramach prezentu dla dziecka. Równie dobrze mogliby stać przy drzwiach i sprzedawać bilety wstępu, na jedno by wyszło.

Przeżyłam kiedyś podobną sytuację. Znajoma wyprawiła swojemu chłopakowi w ramach urodzin przyjęcie niespodziankę. Wydała kupę kasy, zaprosiła masę gości. Trzeba przyznać wyszło jej super. Goście przyszli, dali drobne prezenty, bawili się 2 dni i poszli. Po fakcie dziewczyna zrzędziła, że nikt z zaprosoznych gości nie oddał jej kasy za zorganizowanie imprezy. Chwila, coś mi tu nie gra. To byli GOŚCIE, którzy prezent przynieśli, a jej prezentem była cała ta impreza. Wcale nie czułam się zobowiązana dokładać do jej prezentu, skoro przyniosłam swój. Tak samo sprawa wygląda z komunią. Zapraszamy gości, a później marudzimy, że się za talerzyki nie zwróciło. Może warto w takiej sytuacji zadać sobie pytanie, czy ta impreza w ogóle jest potrzebna.

Mam dziecko w takim wieku, że komunia niedługo będzie mnie dotyczyć. Tak naprawdę moje myśli wcale nie krążą wokół duchowego przeżywania tego dnia, a właśnie pieniędzy. Patrząc na to, co się dzieje w czasie komunijnym, stwierdzam, że moje dziecko będzie musiało jakoś przeżyć brak mini wesela. Co więcej, jestem przekonana, że wszyscy będą z tego powodu zadowoleni, wliczając niedoszłych gości, którzy nie zostaną zaproszeni. Ostatnio w mojej rodzinie jest dużo imprez związanych z wszelkiej maści sakramentami. Gdy patrzę na reakcje zaproszonych gości (w tym i moją), to widzę, że dla wszystkich to wielki, głównie finansowy, problem. Ja więc, kochana rodzino, tego problemu wam oszczędzę, a sobie przy okazji też.

Ile zatem dać w tej kopercie? Mam ochotę odpowiedzieć Ci, że nic. Skoro trzeba już coś dać, to daj prezent. Ciebie to taniej wyniesie, a mały komunista się ucieszy, bo, jak wszyscy dobrze wiedzą, dzieci koperty widzą tylko w momencie wręczania, a zawartość zgarniają rodzice, właśnie po to, by jakoś opłacić całą tę imprezę. Skoro to impreza dziecka, spraw jemu przyjemność drobnym prezentem, a rodzicom przy okazji utrzyj nosa, bo – wierz mi – oni liczą na twoje pieniądze.

(Visited 3 206 times, 1 visits today)
Navigate