Synku, pogłaszcz pieska

Szłam z psem na spacer. Zaraz po wyjściu z klatki swojego bloku natknęłam się na Panią z na oko półtoraroczną wnuczką. Pani na nasz widok przyciągnęła wnuczkę do siebie, choć ja trzymałam psa krótko na smyczy, tuż przy mojej nodze.

– Proszę się nie bać, ona nic nie zrobi – odezwałam się do Pani i jej wnuczki, aby mała dziewczynka nie bała się iść dalej na widok psa większego od niej.
– Nie o to chodzi – odpowiedziała mi z uśmiechem Pani Babcia – uczę wnusię, by nie podchodziła do psów, bo ludzie później mają pretensje.
– Bardzo słusznie – pochwaliłam, dałam pogłaskać psa i poszłam w swoją stronę.

Niby w tej sytuacji nie ma nic nadzwyczajnego, a jednak o niej piszę. Dlaczego? Bo wbrew pozorom postawa tak jak tej pani to rzadkość. Większość ludzi nie tylko nie uczy, by do obcych psów nie podchodzić, ale wręcz zachęca, by to robić: „O, jaki fajny piesek, idź pogłaskać”.

Mój pies jest akurat łagodny i najbardziej na świecie kocha dzieci, ale codziennie spotykam na swojej drodze psy agresywne z niemądrymi właścicielami. Może być też tak, że pies po prostu boi się obcych i, gdy dziecko podejdzie, ze strachu może zrobić krzywdę. Jest jeszcze jedna sprawa: Całkowicie pomijając bezpieczeństwo dzieci, ja po prostu mogę sobie nie życzyć, by ktokolwiek dotykał mojego psa. Mi to nie przeszkadza, ale pamiętam, że strasznie wkurzało mojego wujka, gdy do jego psa podchodzili obcy ludzie i zaczynali tarmosić na wszystkie strony jego sierść, na której ułożenie poświęcił kilka godzin, bo pies był szykowany na wystawę.

Ostatnio na moim osiedlu był straszny raban, bo dziecko przestraszyło się psa i wpadło w histerię. Według świadków dziecko podeszło do psa, który biegał bez smyczy, a gdy pies zareagował na zaczepki, dziewczynka przestraszyła się i zaczęła histerycznie krzyczeć. Warto zaznaczyć, że pies nie zareagował chęcią ugryzienia, ale jednak zrobił coś, czego dziecko się przestraszyło. Jak często bywa w takich sytuacjach, wina leży po środku. W prawie jasno jest powiedziane, że pies musi być prowadzony na smyczy, a ten biegał luzem. Jednakże, gdyby dziewczynka była nauczona, że do psów się nie podchodzi, do sytuacji by nie doszło.

Zdaję sobie sprawę, że psiarze też są winni, że puszczają psy bez smyczy, że ich nie kontrolują, że często, nawet jeśli pies ma smycz, to tę paskudną, rozciąganą linkę, która jest dziełem samego szatana, a która w żaden sposób nie daje możliwości sterowania psem. Jednak głupota innych nie tłumaczy naszej głupoty. Miejmy pewność, ze choć my zachowujemy środki ostrożności.

Uczę dzieci, by nie podchodziły do psów. Uczę dzieci, by psy, nawet te na smyczy, omijały szerokim łukiem. Uczę, że nie wolno dotykać zwierząt bez zgody właściciela. Uczę je tego po to, by były bezpieczne, aby nie doszło do żadnej tragedii. Uczę też dzieci, że psa należy trzymać krótko, nie pozwalać podchodzić do innych ludzi, bo ktoś może psów się bać lub zwyczajnie nie lubić. Uczę je, że musimy dbać o bezpieczeństwo swoje, psa, ale także innych ludzi. Wy też uczcie.

(Visited 819 times, 1 visits today)
Navigate