Strefa wolna od dzieci

Mam dwójkę dzieci: synów, 7 i 4 latka. Odkąd się urodzili, niezmiernie mnie cieszy wszystko, co jest prorodzinne. Obecnie dzieci w przestrzeni publicznej są nie tylko tolerowane, ale i chciane. W związku z tym w wielu miejscach pojawiły się kąciki dla dzieci, w restauracjach powstały menu przygotowane specjalnie dla nich, nawet na konwencie tatuażu były warsztaty i animatorzy dla dzieci. Coraz częściej też powstają nie tylko pokoje dla matki i dziecka, ale też specjalne małe toalety. Świat przystosowuje się do dzieci i mnie to cieszy.

Ucieszyłoby mnie równie mocno, gdyby powstało równie sporo stref od dzieci wolnych, a te budzą zawsze kontrowersje. Jeśli ktokolwiek odważy się głośno powiedzieć, że w jego biznesie nie ma miejsca dla dzieci, od razu jest krytykowany. Jakiś czas temu srogą dyskusję na ten temat rozpętał właściciel restauracji we Włoszech, który w swoim lokalu nie życzył sobie dzieci do 11 roku życia, a teraz indyjskie linie lotnicze, które wprowadziły loty bez dzieci.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego tego typu pomysły są tak bardzo krytykowane. Gdyby rodzice z dziećmi byli całkowicie wykluczeni z życia społecznego to bym zrozumiała, ale tak nie jest. Jest cała masa miejsc prorodzinnych, miejsc, w których wręcz rodzice i ich dzieci są uprzywilejowani. To nie jest tak, że nie mają, gdzie zjeść, bo do jednej z nielicznych restauracji nie wpuszczają z dziećmi. Tak samo nie zabroniono całkowicie dzieciom podróżować samolotem. Tak jak kolorowanki i kredki w bankach i restauracjach są ukłonem w stronę dzieci, tak strefy od nich wolne są uśmiechem w kierunku ludzi, którzy dzieci nie lubią, nie tolerują albo najzwyczajniej w świecie chcą spędzić czas bądź podróż bez nich w pobliżu.

Czasem zdarza mi się wyjść z mężem bez dzieci i wtedy naprawdę pragnę znaleźć się w miejscu, gdzie odpocznę od dzieci tak w ogóle, nie tylko moich. Chcę być być w miejscu przystosowanym do ludzi dorosłych, takim, w którym przebywają tylko dorośli. Gdy jednak wychodzę z dziećmi, szukam miejsca, w którym i one będą się dobrze czuły, w którym nikomu nie będą przeszkadzać. Tylko o ile tych drugich miejsc jest sporo, tak tych pierwszych już niewiele, bo nawet w klubach i barach, które uznałabym za „dorosłe”, spotykałam dzieci.

Tworzenie miejsc „no kids” nie wyklucza dzieci z życia publicznego. Nie traktuje ich jako gorszych obywateli. To po prostu tworzenie miejsc dla ludzi o konkretnych potrzebach. W momencie tworzenia miejsc przyjaznych dla dzieci nikt nie mówi, że osoby bezdzietne są w ten sposób traktowane jak obywatele gorszej kategorii. Tak samo działa to w drugą stronę. Doprawdy, jeśli jedna na dziesięć restauracji nie wpuszcza dzieci, to nikt na tym nie traci. Rodzice mają do wyboru jeszcze 9 innych, przyjaznych dzieciom, restauracji. Tu nie ma mowy o żadnej dyskryminacji. Idąc tym tropem moglibyśmy powiedzieć, że zakaz wstępu osób niepełnoletnich do nocnego klubu jest formą ich dyskryminacji ze względu na wiek, a jednak wszyscy jesteśmy raczej zgodni, że nocny klub nie jest dla nich miejscem odpowiednim.

Tak naprawdę to wcale nie chodzi o niechęć do dzieci, ale o rodziców. Prawie nikt nigdy nie ma pretensji do dziecka o to, że źle się zachowuje. Pretensje kierowane są do rodziców, którzy nic z tym nie robią. Pewna osoba opowiedziała mi kiedyś, jak poszła ze znajomą i jej córką do restauracji. Córka znajomej wpadła w histerię i darła się na cały lokal, a znajoma nie reagowała, bo to tylko dziecko. Zareagowała dopiero, gdy kelner podszedł zwrócić uwagę, że córka przeszkadza innym gościom. Otóż, tym gościom nie przeszkadzało dziecko, ale to, że w momencie, w którym swoim zachowaniem naruszało ich granice, jego mama nie reagowała. Gdyby dorosła osoba zakłócała spokój, kelner także zapewne prosiłby o uspokojenie się, a w ostateczności – wyprosił z restauracji.

Jak w większości przypadków, gdy chodzi o kontakty międzyludzkie, wszystko sprowadza się do wzajemnego szacunku. Szanujmy granice innych ludzi. Uszanujmy to, że mogą chcieć w spokoju podróżować lub zjeść. Ja wiem, że Twoje dziecko jest najpiękniejsze, najcudowniejsze i najgrzeczniejsze, ale miej na uwadze, że są ludzie, którzy nawet takich dzieci nie chcą w swoim otoczeniu. Oni nie pchają się do miejsc stworzonych z myślą o dzieciach. Ty nie buntuj się przeciwko miejscom stworzonym tylko dla dorosłych.

(Visited 1 289 times, 1 visits today)
Navigate