Spalić żywcem to ścierwo

Ostatnio na fanpage’u mojego portalu rodzicielskiego Mądrzy Rodzice opublikowaliśmy przykrą informację o skatowanym dwumiesięcznym niemowlaku. Dziecko trafiło do szpitala z połamanymi kończynami, żebrami i krwawieniem do mózgu. Taki los zgotowali mu rodzice. Tłumaczyli się tym, że dziecko było niegrzeczne, bo płakało.

Opisuję to i samej chce mi się płakać. Taka informacja rodzi smutek, współczucie, ale też złość. Ta złość jest w pełni uzasadniona. Ludzie, których obowiązkiem była opieka i troska nad dzieckiem, zamiast z tego obowiązku się wywiązać, katują je. Jak tu nie być złym?

Tego dnia mieliśmy dużo pracy z usuwaniem komentarzy. Czytałam je i byłam nimi przerażona nie mniej niż informacją, której dotyczyły: „zajebać to ścierwo”, „spalić kurwy”, „nabić na pal chujów”, „niech tym szmatom zrobią teraz to samo” i setki innych komentarzy w tym samym wulgarnym i agresywnym tonie.

Czym różnimy się od oprawców tego dziecka, skoro chcemy zrobić im to samo? Powiesz, że to dorośli, obarczeni ogromną winą ludzie. Słowo-kluczem jest tu „ludzie”. Źli ludzie, ale wciąż ludzie. Lubimy takie osoby obdzierać z człowieczeństwa, że to zwierzęta, zwyrodnialcy, że ich trzeba traktować inaczej – okrutniej. Rzecz w tym, że jeśli bez mrugnięcia okiem chcesz kogoś zabijać w męczarniach, to jesteś takim samym zwyrodnialcem. Nie, mordu, znęcania się nic nie tłumaczy, żadna wina. Mordowanie w ramach kary jest jak kłamanie w imię prawdy, jest jak bicie dziecka za to, że pobiło brata i krzyczenie „nie wolno bić”.

Przemoc nigdy nie była rozwiązaniem. W przypadku maltetowanych dzieci mordowanie ich rodziców niczego nie zmieni. Jeśli chcemy coś w tej kwestii zmienić, to zacznijmy od wychowania bez przemocy. Jak jednak chcesz wychować własne dziecko bez przemocy, skoro publicznie wyzywasz innych ludzi od ścierw, które należy spalić żywcem?

Jeśli chcemy by coś się zmieniło, to musimy uspokoić się jako ludzie. Nie dawać pozwolenia na agresję – w tym słowną. Musimy w drugim człowieku dostrzec człowieka, nawet w takim, który zabłądził i możliwe, że tego błędu nawet nie żałuje, ale to wciąż człowiek.

Czasem rozmawiam z mężem o jego byłej pracy. To szalenie interesujący temat, ale jednocześnie bolesny i rodzący bunt i złość. Wywoływały we mnie agresje historie o matkach, które nie reagowały, choć wiedziały, że ich dzieci są gwałcone przez ojców. Jeszcze większą złość czułam do tych, które swoje dzieci oddawały za pieniądze, wiedząc, że te dzieci odczują niemiłosierny ból i strach. To wszystko sięgało do moich najprymitywniejszych instynktów – zniszczyć, zadać ból, zabić. Tylko wtedy nadchodziła refleksja, kim ja bym była?

Złość i agresja są w naturze człowieka niezbędne. Nie chodzi o to by się ich pozbyć, ale o to, by umieć nad nimi zapanować. By nie stać się bestią, by nie stracić swojego człowieczeństwa.

Gdy znów wpadniesz na pomysł, by życzyć komuś śmierci, wyzwać od najgorszych, powiedz sobie – jestem dobrym człowiekiem. Dobrzy ludzie nie chcą mordować, bo nie istnieje coś takiego jak mord w słusznej sprawie.

(Visited 994 times, 1 visits today)
Navigate