Skąd w przedszkolu biorą się chore dzieci?

O tym, że chorego dziecka nie należy zaprowadzać do przedszkola, mówiono już milion razy. Mówią wychowawcy na początku roku szkolnego, piszą o tym co roku portale rodzicielskie, pojawiają się setki tekstów na blogach. Wydawać by się mogło, że przy takim natłoku informacji i argumentów rodzice, którzy przyprowadzają chore dzieci do przedszkola, przestaną to robić. Rzecz w tym, że nie tylko nie przestali, ale nadal są święcie przekonani, że mogą to robić.

W końcu znalazłam odpowiedź na pytanie: dlaczego ludzie przyprowadzają chore dziecko do przedszkola. Nie to, żebym jej kiedykolwiek jakoś mocno poszukiwała, ale skoro znalazłam, to podzielę się nią z wami.

Otóż, rodzice chorych dzieci są przekonani, że ich dziecko nikogo nie zarazi, gdyż zaraża się przed pierwszymi objawami! Wychodzą z założenia, że skoro ich dziecko i tak już zarażało, a oni nic o tym nie wiedzieli, bo nie było żadnych objawów choroby, to nic się nie stanie, jeśli z objawami do przedszkola sobie pochodzi. Nie, to nie jest mój wymysł, ani żadna analiza co autor tekstu miał na myśli, to znaleziona wypowiedź, jedna z wielu takich.

Jest jeszcze inny powód. Rodzice chorych dzieci uważają, że, jeśli zapisuje się dziecko do przedszkola, to należy liczyć się z tym, że to dziecko będzie dużo chorowało, bo wiadomo, że tam chodzą chore dzieci. Cóż, gdyby nikt ich nie przyprowadzał to, by nie chodziły.

Jest jeszcze argument: dzieci należy przyzwyczajać do chorób. Otóż tak, drodzy Państwo, ci wszyscy rodzice wyświadczają wam przysługę, to wszystko dla dobra waszych dzieci. Oni poświęcają swoje dziecko, które cierpiące wysyłają do przedszkola, po to, by wasze się uodporniły. Powinniście być jeszcze wdzięczni. To nic, że dziecko chorobę może przynieść do domu, w którym jest ciężarna kobieta, ktoś z osłabioną odpornością, to nic. Kto by tam o tym myślał. Najgorsze jest to, że oni naprawdę w to wierzą.

Wspomniałam wam już, że to, że wasze dziecko jest chore, to wasza wina? Gdybyście wspierali odporność, to by się od chorego dziecka nie zaraziło. Logiczne.

Oczywiście, że bez objawów choroby nie wiemy, że nasze dziecko jest chore i nikt nie ma pretensji do rodziców, którzy przyprowadzali takie dziecko do przedszkola. Jednakże dziecko z katarem, kaszlem i gorączką to już inna sprawa.

Jeśli nawet, rodzicu, masz tak bardzo gdzieś inne dzieci to – na Boga! – pomyśl chociaż o swoim dziecku, które cierpiące musi siedzieć w przedszkolu i udawać, że jest zdrowe, które, zamiast leżeć w łóżku i po ludzku chorować, musi się bawić, dostosować do programu zająć, bo Ty jest tam zaprowadziłeś.

Zła wiadomość jest taka, że z takim tokiem myślenia się nie wygra. Z cwaniactwem rodziców, którzy za wszelką cenę chcą chore dziecko zostawić w przedszkolu, też nie. Mimo to myślę, że ten temat trzeba w kółko wałkować, może choć jedna osoba zmądrzeje.

PS. Pisząc ten tekst mam w domu chore dziecko. Nie jakoś wybitnie, ale jednak na tyle, że zostało w domu, choćby po to, by nie zarazić połowy klasy, a nawet jeśli już zaraził, to niech chociaż sobie w spokoju pochoruje w domu, a nie szkolnej ławce.

(Visited 12 875 times, 1 visits today)
Navigate