Sam tego chciałeś

Bardzo lubię fanpage o tematyce tatuażu o chwytliwych nazwach „Tak dla tatuaży w miejscu pracy” czy też „Tatuaż nie świadczy o człowieku”. Zawieraja one pseudopsychologiczny bełkot pełen truizmów. Bardzo je lubię. Bardzo mnie bawią. Lajkuje je jeden z drugim, by później wylewać swoje żale, jak to jest dyskryminowany z powodu znaku nieskończoności na nadgarstku. Można na nich przeczytać pełne grozy opowieści z porodówki, jak to dziewczyna z trybalem nad tyłkiem była źle traktowana w czasie porodu, z powodu tego trybala właśnie.

Mimo całej tej dyskryminacji polska scena tatuażu cały czas się rozwija. Studia tatuażu powstają jak grzyby po deszczu, co chwilę pojawiają się nowe konwenty, podczas których zarówno wystawcy jak i odwiedzający mogą pochwalić się swoimi dziełami. Coraz więcej osób jest wytatuowanych. Wśród moich znajomych więcej jest tych, którzy mają choćby jeden tatuaż, niż tych bez żadnego. Ludzie nadrabiają braki młodości i teraz w średnim wieku idą wytatuować sobie wymarzony wzór.

Na drugim biegunie oczywiście mamy osoby, którym tatuaże wciąż kojarzą się z więzieniem i patologią. Dla tych ludzi tatuaż oznacza, że jesteś recydywistą, ćpunem i nosicielem HIV. To było, jest i będzie.

Czytając wypowiedzi ludzi na wspomnianych przeze mnie fanpage’ach, odnoszę wrażenie, że oni wręcz chcą być dyskryminowani. Chcą mieć się czym chwalić, nad czym ubolewać, a wszystko podsumować ciężkim westchnieniem nadziei, że to się kiedyś zmieni. No to Ci coś powiem – nie zmieni się. Zawsze znajdzie się ktoś, komu tatuaże nie będą się podobać, a za to będą kojarzyć się z recydywą, patologią, masochizmem i chorobą psychiczną.

Skoro w naszym kraju tatuaże są źle widziane, a ludzie z nimi dyskryminowani i wszyscy o tym wiedzą, to nie rozumiem płaczu ludzi wytatuowanych i tych śmiesznych fanpage’y. Decydując się na tatuaż, wiedziałeś, na co się piszesz! Wiedziałeś, że możesz spotkać się z niechęcią, możesz mieć problem ze znalezieniem wymarzonej pracy, a jednak tatuaż zrobiłeś, a więc nie rycz teraz.

Tatuaż to Twój własny wybór, to nie niepełnosprawność, na którą nie mamy wpływu. O tatuażu decydujemy sami, nie ma żadnego przymusu tatuowania się, czyli sami – można rzec – się podstawiamy. Robiąc sobie tatuaż w widocznym miejscu musimy liczyć się z konsekwencjami tej decyzji, a jedną z nich jest wspomniana dyskryminacja, na którą tak dużo ludzi narzeka.

Tak jak Ciebie nikt nie zmuszał do tatuowania, tak Ty nie masz prawa zmuszać potencjalnego pracodawcy do zatrudnienia Cię. Jako właścicielka firmy, jako osoba poszukująca pracownika mogę sobie nie życzyć osoby wytatuowanej, albo zatrudniać same brunetki. Moja firma, moja sprawa. Czujesz się tą decyzją pokrzywdzony? To nie mój problem. Tak jak Ty masz prawo się wytatuować, tak ja mam prawo tego nie popierać, skreślić Cię z listy znajomych tylko z powodu tatuażu. Tatuaż to Twój wolny wybór. Wybrałeś, teraz więc, zamiast wylewać żale na fejsie, ponieś konsekwencje tej decyzji, jak każdej innej.

Należę do osób mocno wytatuowanych. Ponad dwa lata zastanawiałam się nad wytatuowanie ręki, właśnie z powodu konsekwencji tej decyzji. W końcu zdecydowałam się na to. Nie mam żadnego problemu z ludźmi, którym nie podobam się z powodu takiej ozdoby ciała. Liczyłam się z tym, że ktoś może mnie oceniać przez pryzmat tej decyzji. Byłam gotowa ponieść naturalne konsekwencje. Zanim więc zrobisz tatuaż, pomyśl, czy Ty też jesteś gotowy, żeby później nie płakać, że ktoś Cię wyzwał od ćpuna czy psychola.

Tak swoją drogą, nigdy w życiu nie spotkała mnie żadna przykra sytuacja z powodu tatuaży. Budzą raczej podziw i zainteresowanie.

(Visited 751 times, 1 visits today)
Navigate