Punkt widzenia

Patrzę w swoje odbicie w lustrze i nie zawsze wiem, kogo widzę. Czasem jestem w nim ładna, zadbana, promienna, stylowa. Innym razem znów brzydka, nijaka, beznadziejna. Zastanawiam się, do której z tych dwóch wizji mi bliżej. Czy wciąż jestem tym klasowym popychadłem, czy kimś zupełnie nowym?

W ten sam sposób patrzę na swoje życie. Mogę o nm powiedzieć, że jestem niepełnosprawna, nie słyszę, mam beznadziejnie płatną pracę, psa, który nie chce mnie słuchać, męża, z którym się kłócę, dziecko, które nie chce się uczyć, nie mam żadnych znajomych ani przyjaciół, a moje życie jest do bólu nudne. Czasem o nim myślę, że jest pokutą za grzechy z poprzedniego życia i zastanawiam się, jak okropną osobą musiałam być.

A później nadchodzi refleksja. Moje życiowe „mam” wygląda inaczej. Mam zdrowe, ładne i bystre dzieci. Mam pracę, którą lubię. Mam męża, którego kocham i który kocha mnie. Mam psa, o którym zawsze marzyłam. Mam siostry, które, choć mieszkają daleko, to jednak są blisko. Przeżyłam chorobę nowotworową. Mam to wszystko pomimo moich słabości. Pomimo niepełnosprawności wiodę normalne, dobre życie. Kiedy patrzę na nie w ten sposób, to jest ono dobre. Nie wydaje mi się już ono pokutą za grzechy, których nie popełniłam.

Moje problemy nie znikają. Nadal moja praca jest kiepsko płatna, a dziecko beznadziejnie się uczy, ale jest to praca, którą lubię, jest to dziecko, które w ogóle może się uczyć.

Dlatego postanowiłam skupić się na całym tym dobru, które mam. Bez żadnego „ale”, bez wytykania temu błędów. Nawet jeśli w moim życiu coś jest nieidealne to jest moje, osobiste, dające mi radość.

Dziś stojąc przed lustrem mogę dostrzec wszelkie niedoskonałości mojej twarzy. Mogę jednak też skupić się na tym, co we mnie ładne. Zrozumiałam, że sama muszę podjąć decyzję, kogo i z jakim życiem chcę codziennie widywać w lustrze.

(Visited 279 times, 1 visits today)
Navigate