Pracuję nad sobą

Znacie te teksty: bądź sobą, polub siebie? Pewnie, że znacie. Znacie zatem jedną z największych głupot, jakie wciska się ludziom.

Znam pewną osobę. Zdecydowanie lubi siebie i jest sobą. Jest wyrachowaną egocentryczką, która stawia swoje dobro ponad wszystkich. No, i taką siebie lubi, a skoro lubi, to nie zamierza się zmieniać. Na uwagi o raniącym zachowaniu odpowiada: „i dobrze mi z tym”. Co w takiej sytuacji zrobić może szanujący się, myślący człowiek? Odciąć się od tak toksycznej osoby jak najszybciej.

Przykład tej konkretnej osoby pokazuje, że lubić siebie to nie wszystko, a, będąc sobą, można ranić innych. Czy to właśnie tego chcemy? Tego oczekujemy od siebie i innych? Czy dobre czucie się we własnej skórze jest tożsame z pełną akceptacją obecnego stanu rzeczy? Czy trzeba przyjąć siebie takim, jakim się jest? Otóż nie.

Pomyśl: Czy, jeśli masz problemy w kontaktach międzyludzkich, w związkach, to jest to wina wszystkich dookoła? A może – taka szalona myśl – we mnie, w Tobie jest coś, co nie pozwala nam na trwalsze relacje?

Byłam taka. Brałam siebie taką, jaką jestem, aż stanął na mojej drodze odpowiedni człowiek, który pokazał mi wszystkie moje wady, a później zmotywował do pracy nad sobą. Praca nad sobą nigdy się nie kończy, zawsze jest coś do zrobienia, zawsze można być jeszcze lepszą wersją siebie. To nie tylko zadanie dla tych „złych”. Ci dobrzy, „do rany przyłóż”, także powinni poddać się autorefleksji.

Pracuję nad sobą od kilku lat. Czasem po wielu bojach robię krok do przodu, czasem cofam się w tym, co wypracowałam, czasem frustruję się, bo mi nie wychodzi, ale nie poddaję się. Właśnie taką siebie lubię, taka jestem sobą: pracująca nad sobą, przechodząca zmiany, bo te nieustanne zmiany nie sprawiają, że udaję kogoś innego, ale – że staję się kimś innym.

(Visited 152 times, 1 visits today)
Navigate