Poważne tematy niepoważnych ludzi

Lubię co jakiś czas wrzucić na fanpage bloga swoje zdjęcie w gaciach. Ten zabieg mocno selekcjonuje ludzi, którymi się otaczam w swojej internetowej przestrzeni. Ponieważ wczoraj był ważny mecz dla Polskiej reprezentacji w piłce nożnej, wrzuciłam to zdjęcie:

998279_728934353798883_107875476_n

Prawdę mówiąc, ja nawet tego meczu nie oglądałam, ale mimo wszystko przez wrodzony patriotyzm kibicowałam naszym i ucieszyłam się, że wygrali. Jako że zdjęcie akurat tematycznie pasowało, to opublikowałam je ze stosownym podpisem.

Od wczoraj obserwuję, jak statystyki na fanpage’u lecą na łeb na szyję. Za każdym razem, gdy wrzucę jakieś zdjęcie, na którym widać kawałek mojej nogi, część ludzi uznaje, że nie jestem godna, by byli moim czytelnikami.

To jest ogólnie bardzo ciekawe zjawisko. Zastanawiałam się z czego to wynika, że zdjęcia, które zawierają jakiś podtekst seksualny, powodują taką reakcję moich, teraz już byłych, fanów. Podzieliłam się  spostrzeżeniami z jeszcze nie mężem, który znalazł wyjaśnienie – poważne tematy tylko dla poważnych ludzi.

Część ludzi ma w sobie coś takiego, co w sumie jest mi trudno przyjąć do wiadomości: uważają, że, jeśli porusza się tematy tak delikatne i ważne jak prawa osób niepełnosprawnych czy onkologia dziecięca, to powinno się być stateczną osobą, najlepiej pewnie w nudnych garsonkach. Oburza ich więc fakt, że dzień po ważnym wywiadzie, w którym poruszany jest temat śmierci dzieci, pojawia się moje zdjęcie w gorsecie i kabaretkach.

IMG_8269

Pamiętam, gdy mój tekst „onkologia to życie” pojawił się na fanpage’u Drużyny Szpiku. Jakiś internetowy Sherlock przekopał mojego bloga i w komentarzach wrzucił link do mojego tekstu o seksie i okrasił go komentarzem, z którego wynikało, że osoba, która chorowała na nowotwór, nie ma prawa poruszać tematu seksu, a już na pewno nie na tym samym blogu, w którym pojawia się temat onkologicznych dzieci.

Patrzę więc na reakcje ludzi, których kręgosłupem moralnym jest tak naprawdę kij w tyłku i cieszę się, że znikają. Cieszę się, że sobie idą, bo ja nie chcę nimi się otaczać.

Nie potrafiłabym pisać o onkologii jako życiu, gdybym dziś nie brała z tego życia pełnymi garściami, gdybym traktowała je śmiertelnie poważnie. Nie potrafiłabym pisać o normalnym funkcjonowaniu osób z niedosłuchem, gdybym nie starała się normalnie żyć.

Życie składa się z wielu aspektów, między innymi z szaleństw i zabawy, z których z powodu poruszania delikatnych tematów nie zamierzam rezygnować. Nie jestem osoba publiczną, ani lekarzem czy nauczycielką, by dotyczyły mnie normy tego co wypada. Jestem blogerką, a mój blog to moje miejsce w sieci, to ja decyduję o tym co mi wypada,  a na pewno wypada mi pokazać jak wygląda moje życie. Wypada mi pokazać, że nowotwór nie okazał się wyrokiem,a  niedosłuch nie robi ze mnie smutnego człowieka.

Wracając do zdjęcia, przyznaję bez bicia, wręcz z premedytacją, że to zdjęcie z założenia miało być seksualne, podobnie jak i cała reszta zdjęć z tamtej sesji.

Na koniec zostawiam wam jeszcze kilka moich zdjęć, a wszystkich oburzonych proszę o opuszczenie imprezy. Cała reszta zostaje, by dalej tworzyć miejsce fajnych ludzi.

IMG_1921 IMG_1971 IMG_4688 IMG_5242 IMG_5250 IMG_9486

 

(Visited 307 times, 1 visits today)
Navigate