Pomoc trudna do przyjęcia

Oglądałam ostatnio film, w którym jednym z wielu wątków było życie kobiety i jej sześcioletniej córki. Obie były bezdomne. Żywiły się w jadłodajniach, a sypiały w noclegowniach lub starym samochodzie. W pewnym momencie na ich drodze stanęło starsze małżeństwo, które zaproponowało im, by zamieszkały z nimi.

W tym momencie filmu zaczęłam się zastanawiać nad przyjmowaniem pomocy. Zrozumiałam, że przyjęcie pomocy jest znacznie trudniejsze niż jej ofiarowanie, zwłaszcza jeśli pomoc wychodzi od obcych ludzi.

Proponując pomoc, nawet tę całkowicie bezinteresowną, poprawiamy sobie humor. Dobre uczynki poprawiają humor. Ogólnie uważam, że to dobra motywacja do czynienia dobra, nawet jeśli egoistyczna. Lepiej pomagać z egoizmu niż wcale.

Natomiast w momencie przyjęcia pomocy uświadamiamy sobie, że jej potrzebujemy, że nie radzimy sobie sami, nie jesteśmy samowystarczalni. To uderza w naszą dumę. To nawet nie samo przyjęcie pomocy, a przyznanie się przed samym sobą do tego, że jej potrzebujemy, jest trudne.

Ze wszystkich stron jesteśmy atakowani sloganami mówiącymi, że wszystko zależy od nas, że sukces jest na wyciągnięcie ręki, że wystarczy chcieć. Pani w garsonce i pan w garniturze powtarzają, że sukces jest w nas, że tak prosto go osiągnąć. Słucha tego samotna matka z chorym dzieckiem, której brakuje na leki i jedzenie i zaczyna się zastanawiać, czy sytuacja, w jakiej się znalazła, nie jest przypadkiem jej winą. Może za mało się stara? Do tego wszystkiego obcy człowiek oferuje jej pomoc, a więc dostrzegł, że ona tej pomocy potrzebuje, dostrzegł jej porażkę.

Niedawno widziałam się z moją ponad osiemdziesięcioletnią babcią. Rozmowa zeszła na pomoc innym. Babcia wtedy wyznała, że strasznie ją denerwuje, że sąsiadki pomagają jej wnosić zakupy do domu. Prawda jest taka, że babci nie denerwują sąsiadki i ich pomoc, ale fakt, że nie jest już w stanie sama wnieść zakupów na czwarte piętro, a inni to widzą. Korzysta z pomocy i jest za nią wdzięczna, ale za każdym razem jest to dla niej policzek.

Jest jeszcze sprawa zazdrości innych. Wielu ludzi nie może pogodzić się z tym, że ktoś otrzymał pomoc i reaguje na to agresją, przy okazji dumnie oświadczając, że oni żadnej pomocy nie potrzebują. W ten sposób wpędzają w kompleksy i poczucie winy osobę, która z pomocy skorzystała. Taka osoba w przyszłości już nie będzie chętna do sięgania po pomocną dłoń.

Wielokrotnie w swoim życiu korzystałam z pomocy obcych osób. Zastanawiałam się na ich motywacją, nad tym, czego ode mnie chcą w zamian. Na początku zawsze odmawiałam, bo pomoc, którą mi proponowano, uważałam za ujmę dla mnie. Z czasem nauczyłam się przyjmować pomoc z wdzięcznością. Dziś mówię, że mam w życiu szczęście do ludzi, bo w najtrudniejszych momentach mojego życia stawał przede mną anioł w ludzkiej skórze, który mi pomagał.

Na pomoc trzeba spojrzeć jak na szansę, którą otrzymaliśmy. Potraktować jak kop na rozpęd, a wtedy łatwiej będzie ją przyjąć, docenić, a w przyszłości spłacić swój dług wdzięczności pomagając innym.

 

(Visited 792 times, 1 visits today)
Navigate