Pokonałam siebie

Gdy zaczynałam blogować, miałam poczucie, że znalazłam w końcu zajęcie dla siebie. Nigdy w życiu nie poświęciłam czemuś tyle czasu i energii. Wcześniej wszystko, co zaczynałam, na ogół po maksymalnie kilku miesiącach z różnych powodów przerywałam. Do blogowania podeszłam poważnie.

Jestem dobra w tym, co robię, zebrałam grupę wiernych czytelników, mąż mnie dopinguje. Kiedy już byłam przekonana, że w tej branży mogę wszystko, że w końcu udało mi się odnaleźć, że tu nie ma prawa mi nic przeszkodzić, a do pisania nie potrzebuję słuchu, okazało się, że, żebym cokolwiek osiągnęła, muszę jeździć na blogerskie imprezy.

Foto: Kotkowicz.pl
Foto: Kotkowicz.pl

Pamiętam, jak bardzo załamałam sie tym faktem. Poczułam, że kolejny raz coś utraciłam. Cała nadzieja ze mnie uszła jak powietrze z przebitego balona, a wszystko za sprawą konferencji kochanych przez blogerów. Byłam przekonana, że ja się do tego nie nadaję. Jak iść poznawać ludzi z branży nie słysząc? Przecież i tak nikt nie będzie chciał mnie poznać, gdy dowie się, że trzeba do mnie mowić inaczej. Myślałam też o tym, że ja przecież nic z tych konferencji nie wyniosę, że zajmę miejsce komuś, kto nauczy się tam więcej niż ja. Długo tak myślałam, naprawdę długo.

Po roku zdążyłam poznać blogosferę, prawa, jakimi ten biznes sie rządzi oraz kilku znanych i nieznanych blogerów. Tak mocno wkręciłam się w to zajęcie, że nie wyobrażałam sobie, iż mogłabym nie pojechać kiedykolwiek na którąś z kluczowych dla branży imprez i właśnie dlatego w marcu wysłałam swoje zgłoszenie na Blog Conference Poznań. Byłam przekonana, że dostanę się i tak właśnie się stało.

Foto: Magiczne Chwile
Foto: Magiczne Chwile

Sam fakt zgłoszenia to był tylko mały krok. To nie tak, że zmieniło się całe moje myślenie. Nadal się bałam. Do kluczowego strachu, jakim było wykluczenie społeczne, doszły takie jak dojazd, nocleg, pomoc na miejscu, gdybym jej z jakiegoś powodu potrzebowała. Ogarnęłam to jednak. O opiekę poprosiłam Supertatę, wspólny nocleg zaproponowałam Anecie. Sprawy techniczne ogarnęłam szybko, pozostałam do ogarnięcia jeszcze ja.

Pobyt na Blog Conference Poznań to było dla mnie ciągłe pokonywanie siebie. Pisałam już wam kiedyś: lubię ludzi, lubię ich poznawać, ale, odkąd nie słyszę, boję sie to robić. Nie chcę zakłócać ich spokoju, niszczyć ich strefy komfortu, w której nie występuje niepełnosprawność słuchowa, ale też opuszczanie własnej strefy wymaga ode mnie siły. Znalazłam się jednak na imprezie głownie towarzyskiej. Pobyt na Blog Conference Poznań to było dla mnie rzucenie się na głęboką wodę. Na szczęście wciąż umiem pływać.

Ludzie na ogół są dobrzy. Przekonałam się o tym. Gdy potrzebowałam pomocy czy zwykłego zrozumienia, to je znajdowałam. Bawiłam się dobrze, poznałam cała masę ludzi, z którymi rozmawiało mi się raz lepiej, raz gorzej. Pewnie mogłam wypaść w ich oczach lepiej, ale wypadłam tak, jak wypadłam. Taka jestem, nie będę inna.

Foto: Kotkowicz.pl
Foto: Kotkowicz.pl

Było wiele momentów dla mnie trudnych: prelekcje, warsztaty, rozmowy w hałasie, ciemności i dużej grupie, ale ani przez moment nie czułam się wykluczona.

Zawsze też znajdzie sie jakiś burak. Gdy na prelekcji Stay Fly poprosiłam organizatorów o znalezienie mi miejsca w pierwszym rzędzie, bo zgłaszałam wcześniej taką potrzebę, to organizatorzy zapewnili mi to bez problemu. Problem zrobiły blogerki, które z tego powodu musiały sie przesiąść. Siedziałam wsród kilku blogerek, które jako atrakcję wybrały sobie obrabianie mi tyłka. W końcu i tak nie usłyszę, prawda? Cóż mogłam zrobić? Siedziałam z uporem maniaka na swoim miejscu, bo prezentacja, którą chciałam zobaczyć, była dla mnie ważniejsza od kilku ograniczonych blogerek.

Foto Kotkowicz.pl
Foto Kotkowicz.pl

Żeby znaleźć się na tak dużej imprezie przede wszystkim musiałam przestać myśleć o sobie jako o kimś gorszym. Musiałam przestać myśleć, że komuś przeszkadzam. Nie zasługuję na mniej dlatego, że nie słyszę. Nie wybrałam sobie takiego życia, dlaczego zatem chciałam poddać się mu bez walki i postawiłam na sobie krzyżyk? Dla wielu BCPoznań to była tylko kolejna konferencja, dla mnie to była wygrana walka z własnymi demonami i słabościami. Ta wojna będzie trwać już zawsze, ale nie zamierzam już nigdy przegrać w żadnej bitwie. Wierzę, że mam po swojej stronie ludzi, którzy w razie potrzeby pomogą mi wygrać.

10909320_803253153044159_1015674961_o

(Visited 675 times, 1 visits today)
  • Bardzo się cieszę, że Cię poznałam, jesteś fantastyczna 😀

  • Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się dłużej pogadać :-* albo po prostu w Warszawie pójdziemy na kawę 😉

    • Ej no przecież 🙂 Głupio spotykać się w Poznaniu skoro obie z Warszawy jesteśmy 😀

  • Na warsztatach podziwiałam Twój tatuaż. Jest piękny! Tak jak to, co piszesz.

  • Widząc Cię w Poznaniu między konferencjami, zupełnie zapomniałam, że masz jakikolwiek problem ze słuchem. Wyglądałaś na bardzo pewną siebie i wyluzowaną osobę, ciągle otoczona ludźmi (przynajmniej w takich momentach Cię widziałam). Jeśli tak wygląda Twoje pokonywanie siebie, to jesteś moim mistrzem w tej dziedzinie <3

    • I naprawdę nie podeszłaś się poznać? 🙁

      • Oj, bo moje pokonywanie siebie jest na dużo niższym poziomie niż Twoje. 🙂 Następnym razem podejdę 😉

  • do przodu Magda! tak trzymać 🙂

  • Nie miałam okazji Cię poznać, ale może dlatego że sama mam swoje demony :-P. Nie przejmuj się, nie zawsze ludzie wszystko rozumieją ( mówię o tym obrabianiu tyłka). Ważne, że dałaś radę – podziwiam! Mam nadzieję, że będę miała okazję Cię poznać. Jak coś, zawsze mam notes, to popiszemy osobiście ;-).

  • Marcin Perfuński

    Alleluja i do przodu! 😀

  • Cudnie było Cię poznać. Do następnego! 🙂

  • Gratuluję udanego wyjścia poza strefę komfortu. Warto walczyć o siebie i swoje szczęście niezależnie od tego, czego w środku się boimy. Co do „obrabiających tyłek”, zastanawiam się czy zachowanie tak poniżej jakiegokolwiek poziomu warto komentować, skrobnę więc tylko krótko: jeżeli inni mają z nami problem, to… ich problem. Nie warto się przejmować. Pozdrawiam

  • Asia

    Brawo Ty 😉

  • A już myślałam, że jestem samotnym niesłyszącym blogerem 😀 Bardzo się cieszę, że jakimś cudem tutaj trafiłam 😀 I nie ukrywam, że bardzo chciałabym Ciebie osobiście poznać 😀 Mam dosłowanie takie same obawy, lęki, radości małe i te duże związane ze słuchem, czy raczej z kiepskim słuchem 😀 I też kocham ludzi! Pozdrawiam serdecznie!

  • Pingback: Seebloggers. Hearbloggers. | Dziewczyna z obrazka()

Navigate