Pociąg do ekshibicjonizmu

Pociąg relacji Kalisz – Warszawa. Obowiązkowa rezerwacja, bilety ze wskazaniem miejsc.

Gdzieś w połowie mojej drogi do przedziału wchodzi matka z na oko 2 letnią dziewczynką. Zajmuje miejsce i wszystkie miejsca bagażowe. Przyglądam się dziewczynce. Grzecznie siedzi na swoim miejscu, uśmiecha się do mnie. Odwzajemniam uśmiech. Mama podaje jej banana, dziewczynka skubie, w połowie oddaje, nie jest już głodna. Matka pakuje niedokończonego banana do siatki pełnej kanapek (Bóg mi świadkiem w życiu nie widziałam tylu kanapek). Na kolejnej stacji wsiadają dwie studentki i kobieta w średnim wieku. Pociąg rusza.

Jedna studentka śpi, druga czyta książkę, matka zajmuje się rozmową z trzecią z nowych pasażerek. W pewnym momencie dziewczynka kładzie głowę na kolanach matki i łapie za jej bluzkę. Matka podciąga bluzkę do góry wywalając na wierzch piersi, do jednej z nich przysysa się dziewczynka. Hamuję odruch wymiotny.

Siedzę przy oknie, nie mam gdzie podziać wzroku. Ile mogę oglądać nudne widoczki zza okna lub swoje stopy, ale na to patrzeć też nie chcę, mdli mnie. Ta kobieta naruszyła strefę mojej prywatności, weszła w nią ze swym pokazem ekshibicjonizmu. Dlaczego zostałam zmuszona do oglądania tego typu widoków? Dlaczego został naruszony komfort mojej podróży?

Argumenty w stylu „jak Ci się nie podoba to nie patrz” są z dupy wzięte. Gwarantuję, że gdybym mogła usiąść gdzie chcę w momencie wywalenia cyców przez ową mamusię wzięłabym swoją torbę i się przesiadła do innego przedziału. Nie po to jednak zapłaciłam i to nie mało za bilet z miejscem siedzącym by resztę swojej czterogodzinnej podróży stać na korytarzu.

Często w dyskusjach tego typu pojawia się stwierdzenie, że karmienie w miejscu publicznym dla matki także jest krępujące. Dla tej nie było. Nie dość, że się niczym nie zakryła to wręcz siedziała z dwoma cyckami na wierzchu mimo, że karmiła tylko jedną piersią. W tym miejscu zadaję sobie pytanie, czy gdyby w przedziale siedział jakiś mężczyzna też by w ten sposób karmiła córkę? Obecność samych kobiet jej jednak nie tłumaczy. To, że jestem kobietą nie oznacza, że cudzy biust mi nie przeszkadza. Jeśli będę chciała sobie pooglądać piersi to kupię sobie Playboya, włączę porno czy zwyczajnie pooglądam swoje.

Oczywiście powinnam rozumieć, szanować i czego ja się w ogóle czepiam. Mówimy tu o dwuletnim dzieku. Dziecku, które spokojnie mogło zjeść kanapkę jeśli było głodne, mogło dokończyć tego banana. Podróż tej dziewczynki trwała raptem dwie godziny (wysiadały jedną stację dalej niż ja) wytrzymałaby i bez żadnego jedzenia. Również nie jest to dziecko w wieku, któremu lepiej zasypia się przy piersi. Było to po prostu zbędne.

Dla jasności, nie mam absolutnie nic przeciwko karmieniu piersią dzieci kilkuletnich o ile nie dzieje się to na moich oczach. Karmienie piersią wymaga negliżu, jest to sprawa intymna, a sprawy intymne załatwia się w zaciszu. Bez względu na to czy karmione jest dziecko tygodniowe, miesięczne czy pięcioletnie niepożądana przeze mnie nagość w mojej obecności mocno narusza moje granice. Już nawet nie chodzi o to, że ta kobieta karmiła, ale o to jak to robiła.

(Visited 266 times, 1 visits today)
Navigate