Pies (nie)musi być ze schroniska

Wpadła mi dziś do głowy myśl, że chciałabym psa. Kocham koty, ale relacja z psem jest zupełnie inna i tej właśnie relacji, psiej miłości bardzo mi brakuje. Ponieważ działałam na emocjach i byłam gotowa z miejsca jechać do hodowli, napisałam na Facebooku prośbę – pół żartem, pół serio – by wybito mi z głowy chęć posiadania psa.

Część ludzi przekornie wysłała mi zdjęcia swoich psów z dopiskiem, że nie będą mi odradzać psiej miłości, część wzięła serio moją prośbę i faktycznie wypisała argumenty przeciw posiadaniu psa. W tym naprawdę głupie argumenty.

Jest jednak jeszcze trzecia część. Ludzie, którzy bez względu na to, czy już jesteś na psa zdecydowany, czy wciąż się wahasz, zawsze odpowiadają tak samo – tylko nie kupuj, adoptuj/weź ze schroniska.

Nie mam nic przeciwko braniu psów ze schroniska. To super, że nawet dorosłe psy znajdują dom, bo są ludzie o dobrym sercu, którzy chcą te sierściuchy przygarnąć i uszczęśliwić. To naprawdę wielki czyn zasługujący na pochwałę. Rzecz w tym, że nie każdy musi chcieć tego samego, nie każdemu w posiadaniu psa musi chodzić o ratowanie piesków. Najwyższa pora się z tym pogodzić i przestać narzucać swój światopogląd innym.

Chcę mieć psa – Labradora, najlepiej biszkoptowego. Chcę go mieć od szczeniaka. Chcę by pochodził ze sprawdzonej hodowli, miał komplet szczepień i rodowód. Chcę tego nie dlatego, że jestem snobem, ale dlatego, że chcę mieć pewność, że pies wyrośnie na to czego oczekuję – Labradora, a nie coś labradoropodobnego, że nie będzie obciążony chorobami genetycznymi, że jego charakter będzie odpowiadał rasie. Dlatego branie szczeniaczka ze schroniska też w moim przypadku odpada – powtórzę – chcę wiedzieć, co z psa wyrośnie.

Nie jest też prawdą, że pies ze schroniska kocha bardziej. Pies to pies, kocha tego, kto się nim opiekuje bez względu na to, czy został zakupiony za grubą kasę czy jest znajdą. Poza tym to takie krzywdzące dla rasowych psów. Nie jest ich winą, że od urodzenia żyją w dobrych warunkach. Śmiem nawet twierdzić, że taki pies jest fajniejszy w kontakcie z człowiekiem i może zbudować szybciej silną relację. Mi na tym zależy. Na tym, by mieć psa do kochania, a nie przekonywania, że nie zrobię mu krzywdy.

Rozumiem też, że albo sam masz zwierzaka ze schroniska, albo znasz kogoś kto ma i to jest najcudowniejszy, najkochańszy, najspokojniejszy, najłagodniejszy, naj, naj, naj… pies na świecie, ale Twoje doświadczenia też mnie nie przekonują, bo mam swoje. Ja znam ludzi, których ten najłagodniejszy pies świata nagle zaatakował, bo zrobili coś, wykonali jakiś gest, przez który pies poczuł się zagrożony i zaatakował. Może gdybym była sama, to bym uratowała jakieś psie życie, ale mam w domu dwójkę dzieci i nie zamierzam ryzykować. Psy ze schroniska to psy po przejściach, wymagające innego podejścia, warto o tym pamiętać.

Przestańcie piętnować ludzi, którzy zamiast rzucać się na pierwszego lepszego zwierzaka o złamanym sercu podchodzą do posiadania psa inaczej. Nie ma nic złego w chęci posiadania szczeniaka konkretnej rasy. Z jakichś powodów Ty decydujesz się na adopcję, a ktoś inny na zakup w hodowli. Nie Tobie, nie mnie te decyzje oceniać. Chcesz pomagać czworonożnym przyjaciołom – pomagaj, ale nie zmuszaj do tego innych, często wyzywając ich od ludzi bez serca.

Wzięcie psa ze schroniska, a jego kupienie łączy tylko jedno – masz w domu psa. Jednak to, skąd tego psa masz, nie jest bez znaczenia. W takim toku myślenia jest problem, że to nie ma żadnej różnicy skąd się psa weźmie, byle mieć. Otóż nie, to sprawa kluczowa, wymagająca zupełnie innego podejścia do posiadania i wychowywania psa. Biorąc rodowodowego szczeniaka będziesz go inaczej szkolić niż psa po przejściach z traumami. Trzeba zrozumieć, że nie każdy nadaje się do układania zranionego psa. Nie każdy nadaje się do posiadania takiego psa. Zamiast więc terroryzować ludzi, którzy starannie przygotowują się do posiadania psa przez wybranie odpowiedniej rasy i znalezienie porządnej hodowli, spójrzcie na to jako dowód dojrzałości.

Na sam koniec dodam, że mam w domu 3 koty – wszystkie adoptowane. W domu rodzinnym zostawiłam uratowaną suczkę. Tym razem jednak do decyzji o posiadaniu psa chcę podejść inaczej. Mam do tego prawo.

(Visited 856 times, 1 visits today)
Navigate