(Nie)romantyczne zaręczyny

Większość kobiet, które pragną wyjść za mąż, marzy też o królewskich zaręczynach, o scenie godnej Oscara w kategorii romans, gdyby tylko taka istniała. Ogólnie ma być cudownie, niepowtarzalnie, romantycznie, oryginalnie i tak, aby zapamiętały tę chwilę do końca życia. Tak naprawdę moment zaręczyn jest ważniejszy od samego pierścionka, ten jest dopiero na drugim miejscu. Nie okłamujmy się, każda chce ładny pierścionek. Nie mylić z drogi.

Życie zdążyło mnie nauczyć, że ma ono niewiele wspólnego z filmem, a już zwłaszcza romantycznym. Mimo to oczekujemy romantycznych zaręczyn, a mężczyźni chcą sprostać tym oczekiwaniom i tak sobie myślę, że w większości przypadków to bardzo, bardzo źle.

Niedawno Nishka napisała tekst o ślubie właśnie, o tym, by nie czekać aż mężczyzna nam się oświadczy, tylko wziąć sprawy we własne ręce. Natalii wcale nie chodzi o to, byś padła przed wybrankiem swego serca i spytała go o rękę, ale o to, byś sama z siebie zaczęła temat ślubu, jeśli uważasz, że to już czas. Jest w tym masa prawdy, ale też i z innego powodu niż ten, który porusza Natalia. Chodzi o pewność.

Znacie te sceny, w których mężczyzna niespodziewanie pyta swą ukochaną o rękę, a ona pieje z zachwytu, zaskoczenia i miłości? Podobną sytuację miała moja znajoma.  Na jakiejś gali boksu, w którą była zaangażowana, jej facet wszedł na ring, wziął mikrofon i spytał ją o rękę. Znajoma weszła na ring płacząc z radości, szoku i miłości, a jej ukochany uklęknął i wcisnął jej pierścionek na palec. Wszystko to mogłam później obejrzeć na Facebooku, bo była z tego relacja wideo. Piękne prawda? Rzecz w tym, że niedługo później się rozstali i było to równie publiczne jak te romantyczne zaręczyny.

Wyobraź sobie, że jesteś z kimś w związku, a on nagle postanawia Ci się publicznie oświadczyć. Wszyscy biją brawo, euforia unosi się w powietrzu, radość nie ma końca, a ty jesteś w szoku, bo nigdy nie myślałaś o ślubie z tym człowiekiem, nie jesteś pewna, dla Ciebie to wciąż za wcześnie. Co w takiej sytuacji robisz? Dla mnie to byłoby straszne.

To jednak jeszcze nic. Pewien chłopak nigdy nie rozmawiał ze swoją dziewczyną o ślubie i któregoś dnia przy obiedzie spytał jej rodziców o jej rękę. Najbardziej zszokowana była dziewczyna, która nie została spytana o chęć zamążpójścia. Rodzice też nie bardzo wiedzieli, co zrobić widząc minę swojej córki.

Dlatego uważam, że o ślubie powinno się najpierw porozmawiać między sobą. Upewnić, że obie strony tego chcą, a dopiero później wyskakiwać z pierścionkiem. Mój mąż na godzinę przed oświadczynami jeszcze się upewniał, czy się zgodzę. Wcale mu się nie dziwię. Moja siostra miała całkowicie nieromantyczne zaręczyny, gdyż znała ich datę. Więcej, termin ślubu miała już wyznaczony, a dopiero później dostała pierścionek zaręczynowy. Powiesz, że to słabe. Po części tak, ale jej facet miał przynajmniej pewność, że się zgodzi.

Nie jestem przeciwna romantycznym zaręczynom, a stawianiu ludzi w krępującej sytuacji. Wciąż uważam, że ślub powinien być wspólną, obgadaną decyzją i powinna być to rozmowa poważna, a nie romantyczna. W końcu dwoje ludzi decyduje o swojej przyszłości, która ma być wspólna do końca życia.

(Visited 1 134 times, 1 visits today)
Navigate