(Niecodziennika) #7: Herbata z rumem

Szorując dziś kafelki w łazience i kaloryfer w kuchni, przerywając na umycie: blatów, zlewu i pralki, doszłam do wniosku, że tzw. świąteczne porządki wcale nie są złe i nie ma się co śmiać z tych co mają umyte okna dla Jezusa (ja mam).

Co prawda szczerze wątpię, by nastrój świąteczny miał cokolwiek wspólnego z czystą podłogą, ale trudno mi znaleźć w tym sprzątaniu coś złego.

Jednak, by te generalne porządki z odsuwaniem mebli i malowaniem ścian miały sens, musi zostać spełniony jeden warunek – musi Ci się chcieć.

Jeśli Ci się nie chce, a czujesz, że musisz, bo trzeba, wypada i cholera wie co jeszcze to coś Ci powiem – nie musisz, olej to, bo dla tych co mają bałagan w domu Jezus też się urodzi. Serio. Przysięgam, w stajence na bank nie było czysto.

Mi się chciało i odkąd nagrodziłam się po całym dniu pracy herbatą z rumem i wieczorem przy książce chce mi się jeszcze bardziej.

(Visited 47 times, 1 visits today)
Navigate