(Nie)codziennik #8: Już po wszystkim

Zawsze fascynuje mnie w świętach to, że przygotowujemy się do nich tak długo, a trwają tak krótko. Dziś już świąt nie ma, choć wczoraj jeszcze były. Były wyjątkowe.

To były moje pierwsze samodzielne święta. Pierwsze święta z nową rodziną. Pierwsze święta z ukochanym mężem. Pierwsze święta w nowym domu. Pierwsze święta po mojemu.

Zasada jaką przyjęłam przy organizacji świąt była prosta: robię tylko to na co mam ochotę.

Zrobiłam  sobie też wolne od Facebooka. Nawet nie chodziło o to bym na niego nie zaglądała, ale o to, że się nie przejmowałam tym co tam zobaczyłam, np. statystykami i innymi rzeczami, które w święta nie powinny mnie kompletnie obchodzić. Polecam.

Do niczego się nie zmuszałam. Nic nie musiałam, ale wszystko mogłam. Skończyło się to tak, że całe święta byłam odprężona, uśmiechnięta, radosna i w pełni przeżywałam istotę świąt bez zbędnego stresu. Mogę powiedzieć, że to były jedne z najlepszych świąt w moim życiu, a może i najlepsze.

Na dokładkę w końcu obejrzałam Gwiezdne Wojny. Została mi 6 część, którą obejrzę  jutro, by następnie iść do kina na „Przebudzenie mocy”.

A jak wam minęły święta?

 

 

 

(Visited 45 times, 1 visits today)
Navigate