(Nie)codziennik #2: Popierniczyło was

Postanowiłam, że dzisiaj będzie kulinarno – kreatywnie. Miałam dużo czasu spędzić sama z dziećmi, bo mąż pojechał poprowadzić szkolenie. Uznałam, że to dobry moment na zrobienie pierniczków i pierwszych ozdób choinkowych.

Zrobiliśmy długi łańcuch z metalicznego papieru kolorowego kupionego specjalnie na tę okazję. Nauczyłam robić synów łańcuch choinkowy z krepiny, no i piekliśmy pierniczki, które także mają zdobić choinkę.

Zrobiłam ciasto, synowie dostali do ręki foremki do wycięcia kształtów, które ja później upiekłam, a na sam koniec postanowiliśmy je ozdobić specjalnymi pisakami do dekorowania ciast.

No i tak sobie dekorowaliśmy i wyszło nam to:

IMG_20151212_191543819

I jak tak dekorowaliśmy te koślawe choinki i upośledzone misie, to przypomniały mi się wszystkie zdjęcia pierniczków zrobionych rzekomo przez dzieci, a wyglądały mniej więcej tak:

6564279577_38e464d52b_o

Tak się zastanawiam: Po co? Po co udawać, że 3 latek jest po kursie cukiernictwa?

(Visited 52 times, 1 visits today)
  • Mamapediatra.blog.pl

    moja czterolatka nie jest po kursie cukiernictwa ani po żadnym kursie plastycznym, dlatego jej wyroby są najpiękniejszymi koślawcami na świecie ;))

    • Jak widać na załączonym obrazku moje dzieci też nie, a i tak uważam, że to najpiękniejsze pierniki na świecie 🙂

  • Milicyja

    Cóż, jeśli dzieciaki są tresowane przez cały rok do ozdabiania pierniczków i mają szpryce cukiernicze zamiast rąk, to taki efekt jest możliwy 😉 a powód szpanu jest prosty: przecież ich Dżesiki i Brajany muszą być zawsze najlepsi, a komcie i punkty do ego, same się nie zrobią 😉

Navigate