(Nie)codziennik #15: Firma

Posiadanie własnej firmy zawsze wydawało mi się drogie, prestiżowe i nieosiągalne. Jak się okazało, nie jest tak trudno zostać właścicielem małej firmy. Nie jest także wyjątkowo drogie. Z prestiżem można polemizować, bo w banku jakoś poważniej do mnie podeszli, gdy się dowiedzieli, że przyszłam w sprawie rachunku bankowego dla firmy. Teraz już wiem co trzeba zrobić, by przyjęto mnie w oszklonych gabinetach z wygodnymi krzesłami. Z drugiej strony wciąż na obiad mam filety z kurczaka, a nie dziczyznę i owoce morza.

Tak się składa, że z dnia na dzień postanowiłam założyć firmę. Zatrudnić w niej męża i być Panią prezes.

Myślałam, by wpisać mu w regulamin pracy obowiązek chodzenia w garniturze, ale obawiam się, że wtedy on oskarży mnie o molestowanie.

Tak trochę znów mało pisze i w ogóle mnie mało, a to dlatego, że idzie duże. Duże zmiany. Dużo się dzieje. Ja się czuję taka ważna i poważna.

Wciąż też próbuję przekonać męża, że potrzebuje najnowszej generacji tablet, bo bez tego po prostu ta firma nie da rady działać, a on wciąż jakoś tak dziwnie na mnie patrzy. Tak jakoś sceptycznie, z niedowierzaniem, jakbym kłamała. Powiedźcie mu, że tablet to podstawa prowadzenia udanego biznesu.

(Visited 115 times, 1 visits today)
Navigate