(Nie)codziennik #12: Gram z WOŚP

Miałam 15 lat. Obudziłam się z 5-tygodniowego snu. Pierwsze co zobaczyłam, to małe czerwone serduszko Wielkiej Orkiesty Świątecznej Pomocy. Zdobiło respirator, który był podłączony do mojej tchawicy.

Później zobaczyłam kolejne i kolejne. Były wszędzie. Otaczały mnie z każdej strony.

Znajdowałam się na oddziale Intensywnej Terapii.

To nie wtedy podjęłam decyzję o wspieraniu WOŚP, bo wspieram tę inicjatywę odkąd pamiętam. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam na własne oczy tę pomoc, była namacalna, dostarczała tlen do moich płuc.

Później z pomocy WOŚP korzystałam jeszcze dwa razy, gdy urodziły mi się dzieci. Były zdrowe, nie wymagały inkubatorów, ale prawie wszystko na porodówce miało małe czerwone serduszko. Także certyfikat badania słuchu był z logo Orkiestry.

Nie obchodzi mnie ile Owsiak z tego ma. Jak dla mnie może brać nawet połowę zebranych pieniędzy. Mam to gdzieś, bo bez względu na to ile on z tego ma,  pomoc, którą niesie WOŚP jest widoczna.

(Visited 68 times, 1 visits today)
Navigate