Nie zaglądaj mi do portfela!

„Oj Magda, na rezonans to pieniędzy nie miałaś, a na telefon Cię stać” – usłyszałam od znajomej, gdy kupiłam nowy smartfon, a jednocześnie odmówiłam robienia pilnego rezonansu na własny koszt.

Są w życiu 3 rzeczy, które wyprowadzają mnie z równowagi jak żadna inna. Zaglądanie mi do łóżka, portfela i talerza. Znajoma popełniła niewybaczalny błąd zaglądania mi do porfela.

Pomijam fakt, że według niej telefon kupuje się tylko za gotówkę. Niech nawet wydałam tysiące na ten telefon to wciąż były to moje pieniądze. Może właśnie z powodu wydania wszystkich oszczędności na nowego smartfona nie miałam na rezonans, a może po prostu w hierarchii moich wartości nowy smartfon jest wyżej od ważnego badania, a może właśnie przedłużałam umowę i kupiłam telefon za złotówkę?

Podobna sytuacja była po udzieleniu wywiadu dla Onetu. Do wywiadu Konrad specjalnie wybrał zdjęcia z pazurem, a więc było widać moje tatuaże, a nawet znalazło jedno z kolczykiem w przegrodzie nosowej. Pod artykułem stos komentarzy o tym, że zamiast wydawać pieniądze na tatuaże powinnam kupić aparat słuchowy, to – zamiast użalać się nad sobą w wywiadach – dobrze bym słyszała. Ja aparat mam i to z najwyższej półki. Znów ktoś postanowił zaglądać mi do portfela. Uznał, że, skoro wywiad ukazuje się publicznie, to ma prawo oceniać nie tylko wywiad, ale też to, na co wydaję swoje pieniądze.

To, co teraz najbardziej na czasie – 500+. Każdy, kto nie pobiera, czuje się zobowiązany rozliczyć tych, którzy pobierają, z tego, na co te pieniądze wydają. Zdaję sobie sprawę z tego, że to pieniądze na dzieci i na dzieci powinny być wydawane, ale nie ma żadnego mechanizmu sprawdzającego przez państwo, na co te pieniądze faktycznie zostały wydane i póki taki mechanizm nie postanie, to nie życzę sobie, by postronne osoby rozliczały mnie z tych pieniędzy. To państwo, i tylko ono, miałoby prawo sprawdzić, czy swoje 500 zł wydałam na pewno na cele związane z dziećmi. Póki co pieniądze z 500+ w momencie trafienia na moje konto stają sie MOIMI pieniędzmi i to ja decyduję, co z nimi zrobić. Póki moje dzieci nie chodzą brudne i zaniedbane, nie ma podstaw przypuszczać, że wszystkie pieniądze przepijam, a o dzieci nie dbam.

Ile razy zdarza nam się oceniać ludzi przez pryzmat: zakupów jakie zrobili, tego, w co są ubrani, czy też tego, gdzie byli. Wciąż gdzieś podrożuje, kupił samochód, koszulka z logo znanego projektanta, a ostatnio jadł w ekskluzywnej restauracji, to na bank ma dużo pieniędzy. Nie daj Boże póżniej taka osoba powie, że ma problemy finansowe. No jak to – on? Ten, który był na wakacjach w Tunezji? Akurat. Tego, że zbierał na te wakacje od 3 lat, odmawiając sobie innych przyjemności, już nie wiemy. Matka kupiła sobie sukienkę z 500+ – miało być na dzieci! – krzyczymy głośno. To nic, że ostatnią sukienkę kupiła rok temu w lumpeksie, najważniejsze, że teraz postanowiła zaszaleć i kupić nową z wyprzedaży w sieciówce. A ten tam w koszulce Armaniego i butach Tommy Hilfiger’a to już na pewno musi mieć dużo pieniędzy, przecież to drogie ciuchy. Dostał? Stawia jakość nad ilość i kupuje rzadko, ale drogo? Poluje na promocje i przeceny? O nie, na pewno ma kupę kasy.

Zastanawiam się, ile razy ktoś mnie weźmie za dziko bogatą, ile razy znajomi i rodzina rozliczą mnie z moich pieniedzy, bo zamiast roztrzaskanego telefonu akurat wyciągnę iPada ze starej torby Calvina Kleina i założę Air Max’y zamiast ulubionych trampek z chińskiego centrum. Ile razy ktoś mi powie „Nie stać Cię? A na buty to miałaś!”

Przestańmy zaglądać innym do portfela! Oceniać przez pryzmat zakupów. Wyliczać, kto na co wydaje SWOJE pieniądze. Nie pozwalajmy na to, by zaglądano nam! Świat będzie milion razy lepszy, gdy każdy będzie pilnował swojego nosa i pieniędzy.

(Visited 1 097 times, 1 visits today)
Navigate