Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?” Mt 7,1-3

Polskę obiegła informacja, że pewna kobieta oddała do okna życia półtoraroczną córkę. Dowiedziałam się o tym z pewnego niszowego bloga. Jego autorka napisała pełen negatywnych emocji tekst, w którym na tę matkę wylała wiadro pomyj, wydała osąd, wysłała do piekła, bo według blogerki nie ma żadnego wytłumaczenia dla oddania dziecka, nie istnieje żadna sytuacja, która zmusiłaby dobrą matkę do zrzeknięcia się praw rodzicielskich. Wszystko to napisane jako hejt w czystej postaci.

Nie chcę tu bronić matki, która oddała dziecko. Nie chcę wyobrażać sobie sytuacji, które mogłyby mnie zmusić do oddania dziecka, bo prawda jest taka, że dopóki taka sytuacja nie stanie się realna, to nie będziemy umieli powiedzieć, co byśmy zrobili.

Łatwo się ocenia siedząc w ciepłym mieszkaniu, w wygodnym fotelu, z pełną lodówką. Łatwo wydawać osądy, patrzeć na innych z góry, robić za sędziego i kata, gdy nasze życie jest dobre.

Tylko – Jakim prawem? Kim Ty jesteś, by oceniać drugiego człowieka?

Hitem w tym tekście pełnym nienawiści było dla mnie stwierdzenie autorki, że dziecko było czyste i zadbane, a więc sytuacja materialna tej matki na pewno była dobra. Co więcej: blogerka wciąż odwołuje się do sytuacji finansowej, mimo że nigdzie nie padła informacja, że dziecko zostało oddane z powodu biedy.

Nie dość, że oceniła tę matkę, to zrobiła to na podstawie wyglądu. Dla niej osoba biedna, to brudna i zaniedbana. Nie wiem, czy autorka wie, że najtańsze mydło w kostce kosztuje kilkadziesiąt groszy, a bieda nie oznacza brudu.

Przeraża mnie to. Przeraża mnie, że tak łatwo można wydać osąd, ot tak, po prostu. Bez żadnej refleksji, bez chęci zrozumienia drugiego człowieka, jego sytuacji, powodów, które nim kierowały. To mierzenie innych swoją miarą, patrzenie przez pryzmat własnych doświadczeń, wartościowanie innego człowieka, porównywanie, stawianie w szeregu ze sobą. Ja bym się nie odważyła.

Jakiś czas temu Spesalvi napisał tekst o matce, która nagrała komórką jak bije swoje dzieci, a  później wrzuciła film na Facebooka. W swoim tekście zadał sobie trud, którego nikt inny nie podjął – próbował zrozumieć. Nie tłumaczył tej matki, bo nic bicia nie tłumaczy, ale też jej nie ocenił. Spróbował zrozumieć, co popchnęło ją do tak absurdalnego zachowania jak nagranie przemocy wobec dzieci. Ten tekst jest dowodem, że się da, że można spojrzeć na ludzi, ich zachowanie bez oceny moralnej. Ten tekst pokazuje, że za każdym dramatem stoi jakaś historia. Łatwiej jednak po prostu ocenić, wysłać do diabła i na stryczek. Bezlitośnie i bezrefleksyjnie.

Kieruję się w życiu prostą zasadą: nie oceniam, bo sama nie chcę być oceniana. Nie oceniaj, bo nie wiesz. Nie wiesz, kim ta osoba jest, co przeżyła, jakie ma życie, jaką ma przeszłość. Nie wiesz o niej nic, a więc jak możesz stawiać się w jej sytuacji? Mówić, że postąpiłbyś inaczej? Postąpiłbyś inaczej, bo jesteś innym człowiekiem, z innym bagażem doświadczeń, żyjącym w innej rzeczywistości. Otaczają Cię inni ludzie.

Oceniamy innych, a sami oceniani nie chcemy być. Nie chcemy żyć pod publikę, stwarzać pozorów. W kółko ktoś powtarza, żeby się nie przejmować tym, co ludzie pomyślą, że to niczyja sprawa, jak żyjesz i co robisz, a później Ci sami ludzie wylewają na kogoś wiadro pomyj, bo ten ktoś postąpił wbrew jego zasadom moralnym.

Wracając do matki, która oddała córkę:

Matka oddała dziecko zrzekając się praw, a więc tym samym dała mu szansę na nową kochająca rodzinę – została skrytykowana.
Gdyby zabiła dziecko, byłaby skrytykowana i pojawiłyby się argumenty, że przecież mogła oddać, bo są okna życia
Gdyby to sytuacja finansowa była powodem oddania dziecka i z biedy zaczęłaby trudnić się prostytucją, została by skrytykowana i domagano by się zabrania jej dziecka.

Zawsze znalazłby się ktoś, kto miałby odwagę wydać osąd, zmieszać z błotem, bez względu na to, co zrobiłaby ta matka. Bez względu na to, co Ty zrobisz, zawsze znajdzie się ktoś chętny do potępienia Twoich decyzji.

Na sam koniec zostawiam was z tekstem z bloga Mamanna, z którym się w pełni zgadzam. Autorka tekstu zrobiła to, o czym pisałam – spóbowała zrozumieć, a nawet wzięła w obronę.

 

 

 

(Visited 254 times, 1 visits today)
Navigate