Nie pisz listów do św. Mikołaja

Sama nigdy nie pisałam listów do św. Mikołaja. Dokąd sięgam pamięcią, o tym, co chciałabym dostać, po prostu informowałam mamę. Czasem co prawda próbowałam ten list napisać, ale ogólnie takiego zwyczaju w moim domu nie było. Nie czuję, bym coś przez to traciła, zwłaszcza, że prośby kierowane bezpośrednio do mamy były zawsze spełniane.

Mimo to uznałam, że może dzieci jednak powinny te listy pisać, a te młodsze niepiśmienne rysować. W zeszłym roku dostałam od Młodego Starszego plik kartek, na których były narysowane zestawy Lego. Ogromna ilość zestawów Lego.

Od razu wiedziałam, że nawet jednego z tych zestawów mu nie kupię, nie mówiąc o wszystkich. Nie przejmowałam się tym jednak, bo w moim odczuciu to była tylko taka zabawa. Nie wzięłam jednak pod uwagę, że moje dziecko w pełni poważnie traktowało te listy i było święcie przekonane, że dostanie wszystko, o co poprosiło.

Ostatecznie musiałam patrzeć najpierw na podekscytowaną, a później zawiedzioną minę syna. Z jednej strony prezenty, które dostał mu się podobały, bo były bardzo atrakcyjne, z drugiej zaś – nie było to wymarzone Lego. W końcu syn rozpłakał się przed zaśnięciem. Był zawiedziony, że święty Mikołaj nie spełnił jego próśb. Sama też miałam ochotę się rozpłakać, że moje dziecko zamiast cieszyć się, jest smutne. Na szczęście mój mądry mąż opanował sytuację.

Nie ma w tym żadnej winy mojego syna. Otoż wina jest tylko moja. Gdy on wierzył, że święty Mikołaj przyniesie mu wszystko, o co tylko poprosi, ja nie wyprowadziłam go z błędu. Pozwoliłam 6-latkowi wierzyć przez długi czas, że już niedługo będzie w posiadaniu kilku wymarzonych zestawów Lego.

Dlatego w tym roku listów do Mikołaja nie pisaliśmy. Nie chcę znów patrzeć na zawiedzioną minę syna. W tym roku po prostu uważnie słuchałam, o czym syn marzy, czasem sama zaczynając rozmowę. Już wiem, że trafiłam. Przy okazji przypominałam, że pod choinką niekoniecznie znajdziemy to, o czym marzymy. Na szczęście wszyscy w rodzinie podchodzimy poważnie do kwestii odbdarowywania dzieci. Poza mną i mężem prezenty daje też moja teściowa, której, co mnie bardzo cieszy, również zależy na tym, by trafić z prezentem.

Pozwalając na pisanie dziecku listów do świętego Mikołaja, musimy pamiętać o tym, o czym ja zapomniałam: trzeba przekazać, że to tylko list, a święty Mikołaj może mieć inne plany. Nigdy nie wiemy, co dziecko napisze bądź narysuje, dlatego warto zabezpieczyć się – nie dla siebie, ale dla dobra dziecka.

Niektórzy rodzice decydują się na wywieranie presji na dziecku. Kupują prezent, a póżniej całą swoją siłą perswazji przekonują niewinne dziecię, że właśnie o to powinno poprosić świętego Mikołaja. Trzeba jednak pamiętać, że dziecko rośnie. O ile z dwulatkiem być może pójdzie łatwo, o tyle z sześciolatkiem – niekoniecznie, a wtedy już trudno będzie wyjaśnić, dlaczego święty Mikołaj nagle przestał spełniać dziecięce marzenia.

Tak na sam koniec. U nas po prostu coca-colowy święty Mikołaj przestał istnieć. Mąż opowiada dzieciom o biskupie, który zdecydowanie odbiega od wizji brodacza ubranego na czerwono. Mimo to prezenty pod choinkę podłożę cichaczem, bo podtrzymywanie tej tradycji jest dla nas świetną zabawą i częścią świąt.

(Visited 2 597 times, 1 visits today)
  • Alicja Piotrowska

    U nas (córa 2,5 roku) od początku opowiadamy o biskupie Mikołaju, który mieszka w niebie z Bogiem. Nie ma w tym żadnej ściemy, bo jesteśmy wierzący. Dla córki to jest ok. Wszyscy inni Mikołaje, przed którymi uciec się nie da, to pomocnicy tego prawdziwego. Wysłuchałam z uwagą, o czym marzy moja latorośl, ale od razu wytłumaczyłam, że Mikołaj nie przyniesie psa, kota, ani tym bardziej konia 🙂
    Myślę, że sam pomysł pisania/ rysowania listów nie jest zły. Tylko- jak sama zauważyłaś- trzeba o takim liście, o tych marzeniach pogadać.

  • U nas w domu także nie było zwyczaju pisania listów, w domu mojego męża był taki zwyczaj więc w tym roku nasz 3 latek „pisał” list. Ja mu pomagałam pisać a on rysował. Lista wymarzonych prezentów była dłuuuuuga ale na szczęście co jakiś czas przypominaliśmy mu, że Mikołaj wszystkich nie przyniesie tylko jeden, może dwa bo ma wiele dzieci do obdarowania. Szczęśliwie Młody dostał ten wymarzony dźwig ze Stacyjowa i był happy a inne prezenty od dziadków też mu się podobały ale myślę, że z wiekiem będzie gorzej. Dziecko jest coraz bardziej świadome.
    Także próbowałam mu tłumaczyć że Mikołaj mieszka w niebie, że był biskupem, że pomagał biednym. Ba! nawet w przedszkolu był biskup-Mikołaj z tiarą ale w tv non stop widzi czerwone krasnale a teściowa czyta mu bajki o reniferach i saniach mikołaja i mody ma niezły mętlik. Dałam spokój, muszę poczekać kilka lat aż dorośnie.

Navigate