Nie musisz akceptować siebie

Każdy powinien lubić siebie. Patrząc w lustro, powinniśmy cieszyć się tym, co widzimy. To ważne, abyśmy podobali się sami sobie, czuli atrakcyjnie we własnym ciele bez względu na to, czy nosimy rozmiar xs czy xl, czy mamy oczy niebieskie czy brązowe, a włosy krótkie czy długie. Nasza atrakcyjność zaczyna się od nas, od postrzegania siebie. Jeśli czujemy się atrakcyjni, to tacy jesteśmy, tak postrzegają nas ludzie. Dlatego tak często mówi się o akceptowaniu samych siebie.

W pewnym momencie mojego życia najgorsze, co mogłam dla siebie zrobić, to właśnie spojrzeć na siebie przychylnym okiem, zaakceptować siebie.

Nagle w swoim życiu przytyłam 5 kg. Niby nie dużo, a jednak wystaczającą dużo, by zmieniło to moją sylwetkę i bym te kilogramy odczuwała na codzień. Czułam się ze sobą źle. Nie podobałam się sobie, nie czułam, bym podobała się mężowi, nosiłam tylko luźne, bezkształtne ciuchy, nie kupiłam sukienki, w której się zakochałam, bo była obcisła, zamiast niej kupiłam jaką spódnice uszytą z worka.

Teoretycznie mogłam wtedy powalczyć o samoakceptację i znów cieszyć się sobą i życiem. Ja jedna uznałam, że jeśli zaakceptuje te dodatkowe 5 kilogramów, to stanę na dobrej drodze by zaakceptować kolejne i kolejne, aż w końcu z 5 kilogramów zrobi się 50. Dlatego tak bardzo nie chciałam pogodzić się ze swoim wyglądem. Zdecydowałam wrócić do wyglądu, który naprawdę akceptowałam.

Trochę z pomocą losu udało mi się zrzucić nawet 7 kilogramów. Dziś naprawdę czuję się ze sobą dobrze. Uśmiecham się do swojego odbicia w lustrze. Kupiłam obcisłą spódnicę, w której podobam się sobie. Czuję się dobrze. Powiem nawet, że nigdy w życiu nie czułam się ze sobą tak dobrze. Odkąd leczenie sterydami zmieniło moją sylwetkę, już zawsze miałam kompleksy, zawsze coś było ze mną nie tak. Teraz, pierwszy raz od 14 lat, lubię w sobie wszystko. Szanuję swoje ciało bardziej, bo zdecydowałam się nad nim popracować. Wybrałam tę drogę i tak sobie myślę, że wcale nie łatwiejszą od próby zaakceptowania zmian w swoim ciele. Ja jednak jestem z siebie zadowolona, że poszłam tą drogą.

Ten tekst nie jest pochwałą szczupłego wyglądu. Ten tekst jest stwierdzeniem, że zaakceptowanie obecnego stanu rzeczy to nie zawsze to, co nam pozostaje. Kochasz siebie w rozmiarze 46? To świetnie. Po co zatem miałabyś go zmieniać? Jeśli jednak ktoś czuje się źle, to wcale nie musi siebie lubić. Może iść inną drogą. To nie dotyczy tylko wagi. Jeśli ktoś nie lubi swojego biustu i nie chce go akceptować, to dajmy mu w spokoju go zwiększyć/zmniejszyć.

To też nie tak, że Twój wygląd musi odpowiadać za Twoją pewność siebie i poczucie wartości, ale nie okłamujmy się, wszyscy lubimy dobrze wyglądać, nawet jeśli za naszą największą zaletę uważamy swój umysł. Nawet najbardziej oczytana osoba na świecie ma prawo stracić pewność siebie, gdy na jej twarzy pojawi się ogromna blizna. Może ją zaakceptować lub usunąć. Wybór należy do nas. Najważniejsze, byśmy się z tym wyborem dobrze czuli.

(Visited 343 times, 1 visits today)
Navigate