Nie motywuj idioty

Wszyscy kojarzą mówców motywacyjnych. Przeważnie są doświadczeni przez życie, opowiadają swoją ckliwą historię, która ma Cię zmotywować, zmusić do działania i do spojrzenia na swoje życie z innej, lepszej perspektywy. Jeśli choć jednej osobie takie spotkanie pomogło, poczuł się zmotywowany, to jest w tym sens i niech trwa. Jednak ostatnio się przekonałam, że mowy motywacyjne są jak Media Markt – nie dla idiotów.

W ramach mojego Skoro Serce Słyszy wrzuciłam zdjecie przedstawiające ogłoszenie o pracę. Absurd polegał na tym, że KFC szukało niesłyszącego pracownika z pomocą szkoły dla osób niesłyszących i jako możliwość kontaktu podano numer telefonu. Pod zdjęciem pojawiło się wyjątkowo dużo komentarzy. Prawie każdy sugerował wysłanie sms jako rozwiązanie problemu. Ja się z tym całkowicie zgadzam, jednakże uważam, że na ogłoszeniu powinna być informacja, że smsy są akceptowane. W czasie poszukiwań pracy wysłałam dziesiątki smsów i wszystkie pozostały bez odpowiedzi. Zraziłam się. Gdy widzę więc ogłoszenie z numerem telefonu, uznaję, że potencjalny pracodawca nie chce zatrudniać kogoś z niedosłuchem. Wszyscy z komentujących zrozumieli moje argumenty, przyznali mi racje, że mail byłby wygodniejszą formą kontaktu.

Nie o ten absurd jednak mi chodzi, a o komentarze właśnie, a dokładnie jeden wśród wielu. Jedna dziewczyna jako rozwiązanie problemu podała, to z czym walczę – poprosić kogoś by zadzwonił w imieniu osoby zainteresowanej ogłoszeniem. Grzecznie wyjaśniłam, że ideą cyklu Skoro Serce Słyszy jest pokonywanie barier osób niesłyszących, by te mogły stać się jak najbardziej samodzielne, a proszenie wiecznie o pomoc innych tę samodzielność ogranicza. W odpowiedzi usłyszałam, że się nad sobą użalam, jestem żałosna, a mój blog to shit i w ogóle to mam zwrócić uwagę na Nicka Vujicica, który cytując – żyje bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń. Próbowałam jeszcze kilka razy wyjasnić, dlaczego pomysł z proszeniem innych o dzwonienie jest idiotyczny – na nic. Przepychanka słowna trwała w najlepsze, a Nick Vujicic pojawiał się raz za razem jako argument. Nie mogłam pojąć, dlaczego dziewczyna z takim uporem na niego się powołuje. Wszystko stało się jasne, gdy weszłam na jej profil, brała ostatnio udział w spotkaniu z tym mówcą w Poznaniu. Spotkanie ma tytuł „Życie bez ograniczeń”.

Nick Vujicic zrobił tej dziewczynie krzywdę. Tak bardzo zmotywował ją do działania, że dziewczyna jest ślepa na potrzeby, a także ograniczenia innych. Żyje w przekonaniu, że nikt nie powinien mieć żadnych ograniczeń, gardzi przy tym tymi, którzy je mają.

Mowa motywacyjna powinna w nas obudzić empatię i zwykłą ludzką wrażliwość. Powinniśmy nieść „dobrą nowinę” jeszcze niezmotywowanym. Pomagać tym, którzy wciąż dostrzegają wokół siebie ograniczenia, a także umieć je rozróżnić. Nick Vujicic ma swoje ograniczenia, a ja mam swoje. Nie powinno się nas zestawiać obok siebie, gdyż każde z nas boryka się z czymś innym. Jego mowa powinna Ci przekazać „spójrz na mnie, ja daję radę to Ty też dasz”, a nie „ja daje radę, a kto nie daje, ten jest żałosny”. Tylko osoba mądra i wrażliwa odbierze jak należy przekaz z mowy motywacyjnej. Idiota stanie się niebezpiecznym neofitą, co pokazuje opisana przeze mnie historia.

(Visited 163 times, 1 visits today)
Navigate