Miłość zawsze słyszy

Jakiś czas temu przeprowadziłam sympatyczną rozmowę z Jankiem, autorem bloga Młody Gentleman, który, tak jak ja, ma niedosłuch. Od słowa do słowa doszliśmy do tematu związków w naszym życiu. Janek stwierdził, że jeszcze nie mąż wykazał się odwagą, wiążąc się z osobą niedosłyszącą. Zastanowiło mnie to, co napisał, dlatego postanowiłam porozmawiać o tym z jeszcze nie mężem.

Efektem rozmowy, do której musiałam przekonywać jeszcze nie męża godzinami, bo był niechętny temu pomysłowi, jest notka dająca zarys tego, jak wygląda związek z osobą niedosłyszącą. Oczywiście jest to mocno subiektywny obraz.

Ja:  Uważasz, że związek ze mną wymaga odwagi? No, że względu na mój niedosłuch, paskudny charakter pomińmy.

Kuba:  Tylko ze względu na charakter. Ty masz niedosłuch, ja mam cukrzycę. Ktoś inny ma coś innego. Odwaga nie ma tu nic do rzeczy.

Musiałam zadać to pytanie, bo od tego zrodził się pomysł tej rozmowy. Kiedyś po prostu w rozmowie spotkałam się ze stwierdzeniem, że związek z osobą niedosłysząca wymaga odwagi. Jak rozumiem nie zgadzasz sie z tym. Mój niedosłuch coś utrudnia? Czujesz, że cos przez niego tracisz? Ty, ja, my?

Czy tracimy coś? No, Ty zyskujesz – nie musisz słuchać, jak rzępolę i możesz wyłączyć aparat, gdy puszczam Ci moją muzykę. A czy coś utrudnia? No, oczywiście, że utrudnia. Tak jak każdy problem ze zdrowiem coś utrudnia.

Lubię Twoja muzykę.

Bo jej nie słuchasz.

Słucham, nie da się jej nie słyszeć.

Zrobię sobie wizytówki z napisem „Muzyk dla niesłyszących”. Urok gitarzysty – nie wiem, czy wiesz, ale każdy gitarzysta ma taką przypadłość, że potencjometr głośności umie przekręcać tylko w stronę do pogłaśniania.

Nie wiedziałam, dzięki za informację. Wracamy do tematu. Nie bałeś się?

Kiedy mieliśmy spotkać się pierwszy raz, nie myśląc jeszcze o związku, to się bałem, bo miałem taką wizję, że Ty w ogóle nie słyszysz. Prawdę mówiąc, wtedy poszło lepiej niż teraz czasem na co dzień nam idzie.

To było rok temu, przecież wiesz, że od tamtego czasu audiogram mi się zmienił, straciłam słuch jeszcze bardziej,

To jedno, ale też mam wrażenie, że na co dzień po prostu częściej odpuszczasz, tylko że to na swój sposób normalne, bo na co dzień pewnie jakoś Ci spowszedniałem.

No dobrze, ale mimo to, że gorzej nam idzie, możliwe, że odpuszczam, to wciąż ze mną jesteś, czyli mój niedosłuch nie może mieć jakiegoś szczególnego wpływu na nasz związek. Dobrze rozumiem?

Czasami w codziennym życiu mnie nim wkurzasz. To znaczy: nie samym niedosłuchem, tylko właśnie tym odpuszczaniem – kiedy mówię do Ciebie, a Ty się odwracasz; kiedy widzę, że mnie nie słuchasz. Ten niedosłuch jest czasem wygodną zasłoną. Dla sprawiedliwości: moja cukrzyca też może nią być, bo i spadek i wzrost cukru objawia się drażliwością, czyli każdą swoją złość mogę tłumaczyć złym poziomem cukru. Jak Ty możesz się czasem schować za niedosłuchem, tak ja za glikemią. I Ty możesz wkurzać się na mnie w takich sytuacjach.

Czyli tak naprawdę problemem dla Ciebie nie jest mój niedosłuch, ale to, o czym napisałeś przed chwilą. Osoby w pełni zdrowe i sprawne też mają wkurzające zachowania. Podsumowując, uważasz, że związek ze mną jest trudniejszy z powodu tego niedosłuchu?

Niby masz rację, ale niedosłuch może być taką dobrą zasłoną, swego rodzaju szantażem emocjonalnym: „nie możesz się na mnie złościć, bo jestem biedna i nie słyszę”. Osoba w pełni zdrowa nie ma takiej zasłony.

I uważasz, że ja tak robię? Albo nie, to zostawmy, odpowiedz mi na to wcześniejsze pytanie: Czy związek ze mną jest trudniejszy?

Odpowiem Ci i tak: Owszem, robisz. Każdy człowiek wchodzi w związek z jakimiś silnymi i słabymi stronami.

Czy związek z Tobą jest trudniejszy? Nie wiem. Na pewno niedosłuch wprowadza specyficzne elementy, ale czy to czyni go trudniejszym? Nie sądzę. Po prostu ma swoją specyfikę.

Trzeba się nauczyć tego niedosłuchu. Związek z Tobą pokazał mi wiele rzeczy, których nie byłem świadomy, a o których piszesz czasem w Skoro Serce Słyszy. Pamiętam: Gdy pierwszy raz odprowadzałem Cię na dworzec, to dotarło do mnie, że faktycznie, gdyby zmienili peron, to zostałabyś na starym. I dotarło wtedy też do mnie, iż nigdy wcześniej w ogóle o tym nie pomyślałem, że dla kogoś to może być problemem.

Ciągle zdarza mi się zresztą przecież zapomnieć, nie pomyśleć. Pamiętasz, jak rozmawialiśmy o przedszkolu Młodego Młodszego i ja nie mogłem wpaść na to, dlaczego nie możesz go tam odprowadzać? W ogóle wyleciał mi ten domofon z głowy.

Racja. I to są te specyficzne rzeczy, które nie zdarzają się w innych związkach.

Ale tam zdarzają się inne rzeczy, specyficzne dla tamtych związków.

Podsumuj jakoś ten związek ze mną. Gdyby ktoś Cię spytał, jak to jest być z osobą niesłyszącą, to co byś takiej osobie powiedział?

Żeby nie zawracała mi głowy głupimi pytaniami. A tak naprawdę: Jeśli sie kogoś kocha, to ten niedosłuch po prostu nie ma znaczenia jako przeszkoda.

Nasz punkt widzenia się różni. Jakby nie patrzeć, to ja widzę siebie jako problem.

Sęk w tym, że nie jesteś problemem. To jest niemądre spojrzenie.

Kiedyś w Warszawie była taka stara, bezzębna prostytutka. Można rzec, że uroku jej to nie dodawało, powinno być problemem, a ona reklamowała się tym, że, skoro zębów nie ma, to klient ma pewność, że ona mu krzywdy nie zrobi. Zamieniła swoją wadę w zaletę.

Osoby niesłyszące tworzą mocno hermetyczną społeczność, która ich mocno ogranicza. Zamykają się w swoim świecie ciszy i w tym małym światku istnieje całe ich życie, łącznie z miłością. Dlatego wszyscy niesłyszący znajomi zawsze są zdziwieni, że mój partner słyszy. Bardzo mnie cieszy, że nie ma takich reakcji ze strony osób słyszących. Ludzie ze sprawnym słuchem nie zakładają z góry, że osoby niesłyszące mogą się wiązać tylko z osobami z wadą słuchu, bardziej ich zastanawia jak taki związek wygląda i mam nadzieję, że tą notką trochę przybliżyłam wam obraz mojego związku.

(Visited 1 275 times, 1 visits today)
Navigate