Marzenia nie są obowiązkowe

Ostatnio kolejna osoba w moim otoczeniu pochwaliła się spełnieniem marzenia. Takiego z tych wielkich, które urodziło się wiele lat temu. Ciesze się, naprawdę. Nie ma we mnie za grosz zawiści o cudze szczęście. W takiej chwili uśmiecham się szeroko i składam szczere gratulacje. Spełnienie marzeń to zawsze coś, czego warto pogratulować.

Natężenie spełnionych marzeń moich znajomych sprawiło, że zaczęłam się nad marzeniami zastanawiać. Zadałam sobie pytanie: Czy ja mam jakieś marzenia? Otóż, nie mam.

Kiedyś marzyłam o tym, by zostać aktorką, ale pogrzebałam to marzenie już dawno temu. Czasami tylko płaczę sobie cichutko, bo żałoba po nim wciąż trwa i trwać będzie wiecznie. Gdy ktoś próbuje mnie przekonać, że wciąż mogę, że niepotrzebnie się skreśliłam, to sprawia mi tym tylko niepotrzebny ból. Pozwoliłam temu odejść, chciałabym, by zostało to uszanowane.

Jestem więc osobą, która nie ma absolutnie żadnych marzeń. Pytanie kolejne brzmi: czy posiadanie marzeń jest obowiązkowe?

Wiele osób próbuje mnie przekonywać, że życie bez marzeń nie ma żadnego sensu, że marzenia są jego siłą napędową. Bez marzeń nie ma ponoć celów i ambicji. Nie marzą ponoć tylko ludzie mali, nudni, nieszczęśliwi.

Jestem szczęśliwa. Lubię swoje życie. Czuję się w nim spełniona. Nigdy nie miałam ogromnych pragnień. Nigdy nie marzyłam o niczym wielkim. Chciałam mieć tylko fajne życie, ale takie standardowe: mąż,praca, dzieci. Mam to. Nie potrzebuję podróży dookoła świata, najnowszego mercedesa i licencji pilota. Jest fajnie. Ja się czuję fajna. Osiągnęłam to, co chciałam i nie potrzebuję niczego więcej. Nie czuję się też nudna z tego powodu. W całym moim życiu po prostu nie ma marzenia, do którego spełnienia bym dążyła, tylko tyle.

Mam pragnienia, zachcianki. Ostatnia, którą pamiętam, były Air Maxy. Teraz, jedyne czego bardzo bym chciała to… cienkopisy do moich kolorowanek. W Empiku widziałam piękny zestaw, muszę go mieć. Ot, takie są te moje marzenia.

Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy pragną być milionerami, polecieć na księżyc, czy po prostu awansować w pracy na stanowisko prezesa. Bez nich wiele byśmy nie osiągnęli. To są ich marzenia. Dopinguję ich w ich spełnianiu i będę się cieszyć, gdy już je spełnią. Tak jak oni mają prawo do marzeń, tak ja – do ich braku. Tak jak oni nie są lepsi z powodu marzeń, tak ja nie jestem gorsza, bo ich nie mam.

Marzenia nie są obowiązkowe.

(Visited 268 times, 1 visits today)
Navigate