Lubicie się?

Tyle mówi się o miłości. Ma ona nawet swoje święto. Nie da się ukryć – jest ważna. Tak naprawdę każdy pragnie być kochany, mieć swoją drugą połówkę i wcale nie chodzi mi tu o 0,5l czystej w lodówce.

Ludzie łączą się w pary, bo w ich życiu namieszała miłość. Później trwają przy sobie, bo się kochają. Albo mają kredyt mieszkaniowy, ale tych drugich dziś pomijam.

W kółko mówi się, że trzeba sobie tę miłość wyznawać i okazywać codziennie, a nie od święta. Powinna być ukryta w tych najmniejszych gestach. Bez wahania odpowiadasz, że oczywiście, że kochasz swojego partnera / partnerkę. Ja chcę Ci jednak zadać inne pytanie.

Czy lubisz wybranka / wybrankę swojego serca?

Jeśli wydaje Ci się, że to logiczne, iż, żeby kochać, trzeba też się lubić, to masz rację – wydaje Ci się.

Gdy miałam jakieś 8 lat, spytałam swoją najstarszą siostrę, czy można kogoś kochać, ale nie lubić. Po chwili zastanowienia odpowiedziała mi tak:

– Lubisz De?
– Nie
– A kochasz ją?
– No pewnie.
– No, to masz swoją odpowiedź.

Ta krótka rozmowa z moja ulubioną siostrą zapadła mi w pamięć i często do niej wracam.

Mój mąż w walentynki wyznał mi nie tylko miłość, ale właśnie, że mnie lubi. Ja też go lubię. Nasz związek zaczął się od lubienia się. Spędzamy ze sobą praktycznie całą dobę i, gdybyśmy się nie lubili, to nasza obecność męczyłaby nas. Męczyłaby nas też cisza, która czasem między nami panuje. Ponieważ lubię mojego męża, a on lubi mnie, to lubimy też swoją obecność, lubimy ze sobą spędzać czas, dzielić się radościami, smutkami, planami, marzeniami i pragnieniami. Dzięki temu nasz związek jest pełny.

Czasem proponuję coś mężowi, a on nie ma na to ochoty, ale zaznacza, że nie ma nic przeciwko, bym zrobiła to sama. Często ja też wtedy rezygnuję, gdyż cała zabawa polegała na tym, że zrobimy to razem. Bez niego to nie to samo. Czuję tak, ponieważ go lubię. Zaprosiłam go do tego z sympatii.

Byłam w związku, w którym ponoć była miłość, ale na pewno nie darzyliśmy się sympatią. Przez to bywało tak, że wolałam wyjść gdzieś z mamą, siostrą, czy koleżanką niż spotkać się z chłopakiem.

Związek bez sympatii ponoć jest możliwy i podobno może być nawet szczęśliwy. Tego nie wiem, bo nigdy się z takim nie spotkałam. Osobiście jednak wolę, by w moim związku poza miłością była też sympatia, by obecność mojego męża była dla mnie nie tylko czymś oczywistym, ale i przyjemnoscią.

Jeśli jesteś z kimś w związku, to zastanów się, czy lubisz tę osobę. Jeśli tak, to idź i jej to powiedz. Wyznaj jej: Lubię Cię.

(Visited 710 times, 1 visits today)
  • My z Ojcem Polakiem już dawno doszliśmy do wniosku, ze się lubimy. Jest on osoba z którą z chęcią spędzę starość jak już nie będzie przy nas na codzień. Na pewno nie będziemy się razem nudzić 🙂

  • Ja tak często Melancholikowi mówię, że go lubię, że nie wiem czy z jego perspektywy nie wygląda to dość niepokojąco.;)

    Miłość czasem tak mocno może przysłonić świat, że jeśli wszystko układa się dobrze, to trudno jest powiedzieć: lubię go/nie lubię. Jestem z nim, więc chyba lubię. Opowiadam mu o tym, co działo się w ciągu dnia, więc chyba lubię. Spędzamy razem czas, znów – chyba lubię.
    To, że tak naprawdę się nie lubiliśmy, często okazuje się dopiero, gdy po miłości też nie ma już śladu.

    • O właśnie. Zapomniałam o tym, że miłośc traktuje się jak wyższy poziom, następstwo lubienia się, jakby uznaje, ze to jedno it o samo. Lubiłem, a teraz kocham, a p[rzeciez można i lubić i kochać 🙂

  • Asia Kosecka

    dla mnie osobiście ten tekst jest smutny i prawdziwy… Ale to raczej temat na dłuższą rozmowę i raczej nie publiczną…
    Cieplutkie uściski dla ulubionej blogierki <3

Navigate