Lotnisko a niesłyszący

W ostatnią sobotę byłam z całą rodziną na Lotnisku Chopina w Warszawie. Wycieczka w kierunku tarasu widokowego, żeby dzieci samoloty zobaczyły, bo, jak wiadomo, mali chłopcy zazwyczaj lubią samoloty. Idąc na taras minęłam punkt pomocy osobom niepełnosprawnym, w tym niesłyszącym.  Od razu pomyślałam o piątku i cyklu #SkoroSerceSłyszy. Postanowiłam więc zrobić zdjęcie:

IMG_20150725_145813582

Założenie było takie, że w piątek wrzucę zdjęcie punktu pomocy z opisem zachwalającym lotnisko, bo o ile osoby o niepełnosprawności ruchowej uwzględnia się coraz częściej i nikogo nie dziwią podjazdy i windy, o tyle o osobach niesłyszących myśli się wciąż sporadycznie. Ogólnie miało być bardzo pozytywnie.

W środę zaczęłam rozmawiać z jeszcze nie mężem o #SkoroSerceSłyszy, o czym napisać. Temat zszedł nam na lotnisko. Zaczęliśmy zastanawiać się, jak właściwie ta pomoc działa, bo, jak widać na zdjęciu, są tam same głośniki, z których osoba niesłysząca nie jest przecież w stanie skorzystać. Nie uznałam za stosowne wzywać na lotnisku pomocy, której nie potrzebowałam, tylko po to, by sprawdzić działanie owej maszyny. Dlatego wpadliśmy na pomysł, bym napisała wiadomość na fanpage lotniska z pytaniem, jak działa maszyna ze zdjęcia i na czym polega pomoc osobom niesłyszącym:

 

Bez tytułu

 

Jak widzicie, ładnie się przedstawiłam, wyjaśniłam, dlaczego o to pytam i – co najważniejsze – zaznaczyłam w treści, że jestem osobą niesłyszącą. Dlaczego najważniejsze? Ano dlatego:

lotnisko1

 

Gdy minął mi pierwszy szok po przeczytaniu tej odpowiedzi, odpisałam:

lotnisko2

 

Ok, wybrnęli. Przeprosili. Zdarza się. Mogli faktycznie nie doczytać. Jestem w stanie zrozumieć. No, ogólnie: bez urazy.

Rzecz w tym, że nie będzie pochwał stronę Lotniska Chopina. Nie będzie z bardzo prostego powodu. Pomijam, że chcieli mnie zbyć (proszę sobie zadzwonić), ale chodzi o to, że do dziś odpowiedzi nie dostałam, choć miała być wczoraj. Gdyby napisali „niedługo Pani odpiszemy”, to ok, nie mogłabym mieć pretensji, jednak oni sami zdecydowali, że odpiszą mi JUTRO, czyli w czwartek.

Nie będzie pochwał. Jeśli punkt, o który jest cały raban, działa tak jak obsługa fanpage lotniska, to nie działa wcale i nikomu w niczym nie pomoże. Po zobaczeniu tego punktu nastawiona byłam bardzo pozytywnie, bo wzięłam to na chłopski rozum: jeśli na lotnisku pojawią się punkty dla osób niesłyszących, to oznacza, że lotnisko bierze pod uwagę, że mogą się na nim pojawić osoby z ubytkiem słuchu. Jak widać, to tylko pic na wodę i wcale nie jest na taką ewentualność gotowe.

(Visited 277 times, 1 visits today)
Navigate