Liczy się człowiek

Po zeszłotygodniowej aferze z lotniskiem Chopina, dochodzę dochodzę do wniosku, że na nic żadne sprzęty wspomagające osoby niesłyszące, na nic nowoczesne rozwiązania, gdy nie stoi za tym wszystkim człowiek.

Rzecznik lotniska, w końcu postanowił mi odpisać, ale dopiero po długiej wymianie… tweetów (sic!) i to wywołany do tablicy przez jeszcze nie męża. Długo też utrzymywał, że już się do sprawy odnieśli, przeprosili. Szkoda tylko, że ja nic o tym nie wiedziałam. W tym momencie można im zarzucić kłamstwo.

Jednak dla mnie hitem było pojawienie się rzecznika na „Kryzysy w Social Mediach wybuchają w weekendy”, gdzie zostawił bezczelny komentarz twierdzący, że ich bezpodstawnie hejtuję, a wszystko to w bardzo nieładnym tonie. Całość wypowiedzi sugeruje, że rzecznik nawet nie zadał sobie trudu, by przeczytać tekst, przez który lotnisko znalazło się na Kryzysach.

Z resztą sami zobaczcie:

 lotnisko

 

lotnisko2

A tu cały wątek, gdyby ktoś chciał:

Mogli wybrnąć z tej sytuacji. Ba! Wciąż mogli zostać pochwaleni. Widać woleli się kłócić i zrzucić winę na mnie, bo nie wiem, czym w chwili obecnej zajmują się pracownicy lotniska. Swoją drogą, proponuję zatrudnić więcej osób, skoro do awaryjnego lądowania są angażowani wszyscy pracownicy lotniska, łącznie z tymi odpowiedzialnymi za komunikację w social mediach.

Wczoraj byłam w dwóch urzędach i banku. Sprawy załatwiałam dokładnie przy siedmiu stanowiskach, z siedmioma różnymi osobami. W żadnym urzędzie, ani banku, (o którym nomen omen już tu pisałam) nie ma żadnych ułatwień dla osób niedosłyszących, za to są życzliwi ludzie.

Wszystkie osoby, z którymi się wczoraj spotkałam, chciały mi naprawdę pomóc. Ze zrozumieniem podchodziły do mojego problemu i mimo trudności chciały mi pomóc załatwić to, po co przyszłam. Mam wciąż głupi zwyczaj przepraszania za utrudnienia w komunikacji, na co każda z tych siedmiu osób się do mnie uśmiechała i mówiła – proszę się nie przejmować, poradzimy sobie. Radziliśmy sobie. Załatwiłam wszystko, po co przyszłam.

Będę to tu powtarzać w nieskończoność, że to nie maszyny, nie programy, nie ułatwienia jako takie, a człowiek jest najważniejszy. To osoba, z którą mam kontakt, odpowiada za to, czy w tym kontakcie czuję się swobodnie, czy mam ochotę przepraszać za to, że żyję.

Wiecie, ja bardzo lubię ludzi, może własnie dlatego, że wiele od nich zależy i w ostatecznym rozrachunku nic nie jest w stanie człowieka zastąpić.

(Visited 128 times, 1 visits today)
Navigate