Laurka na Dzień Ojca

Pozwoliłam sobie „Dzień Ojca” uznać za także moje święto. Niech mi mąż wybaczy, że musi dzielić się ze mną świętowaniem, ale dla mnie to jeden z najważniejszych i najradośniejszych dni w roku. Ojcowie w tym czasie świętują to, że są ojcami, a ja świętuje to, że laurki nie lądują już w koszu.

Pamiętam bardzo dobrze rozmowę sprzed 3 lat. Wiedziałam, że dla mojego męża Dzień Ojca jest ważny, pamiętam, jak powiedziałam, że może kiedyś zasłuży na laurkę od chłopców.

Pamiętam rozmowę przy kolacji, podczas której spytaliśmy dzieci o to, jak chcą mówić do mojego męża: Kuba czy Tata? Pamiętam, jak Młody Starszy od razu podał odpowiedź: Tata – z ulgą, że już nie musi udawać, że się pomylił, że mu się wymsknęło. Choć Młody Młodszy wybrał wtedy opcję z mówieniem po imieniu, to nigdy z niej nie skorzystał.

Chcę świętować Dzień Ojca z moim mężem, bo to święto, którego obchodzenie nigdy nie było dla nas oczywiste. Pojawiło się w naszym życiu po czasie i zmieniło je dla mnie i moich dzieci na lepsze. Dzień Ojca jest świętem pełnej rodziny, jaką w końcu udało nam się stworzyć, a która trwa do dziś – rodziny pełnej miłości, wsparcia i zaufania.

Chcę świętować z mężem ten jego dzień, bo kiedy on świętuje rodzicielską przygodę, ja dziękuję za to, że w moim życiu pojawił się ktoś, na kim mogę polegać ja oraz na kim mogą polegać dzieci. Dziękuję za to, że nie jestem już sama i od 3 lat mam, z kim dzielić obowiązki wychowawcze.

Mój mąż zasłużył nie tylko na laurkę z okazji Dnia Ojca. Zasłużył na miłość i zaufanie dwóch małych chłopców.

(Visited 502 times, 1 visits today)
Navigate