Krótki poradnik, jak obrażać się na faceta

Byłam ostatnio na Polu Mokotowskim z dziećmi sztuk dwie, jeszcze nie mężem, uroczą znajomą i jej nie mniej uroczym chłopakiem oraz ich psem.  Rozłożyliśmy się nieopodal placu zabaw, w takiej odległości, by pies nikomu nie zawadzał i bym ja mogła w każdej chwili dostrzec bawiące się dzieci. Chcąc nie chcąc, obserwowałam innych ludzi. Trudno nie obserwować, gdy nagle zaczynają puszczać te ogromne bańki mydlane.

Dostrzegłam więc też parę z maleńkim dzieckiem – na oko lat jeden i pół. Dostrzegłam, bo się wokół nas kręcili, kilka, a może kilkanaście, razy przeszli trójką obok nas. Tak sobie spacerowali spokojnie z tym dzieckiem, niczym się nie wyróżniając, później zniknęli mi z pola widzenia.

Nagle znów mi się pojawili. Najpierw ona. Przedzierała się w ekspresowym tempie przez trawę gubiąc prawie japonki, jej twarz koloru wściekłej czerwieni przybrała złowrogi wyraz. Bez kija nie podchodź. Szła przed siebie, nie rozglądając się na boki. Jakieś 10 metrów za nią szedł jej partner, z tym maleńkim dzieckiem za rękę.

– Patrz, chyba się pokłócili – powiedziałam do uroczej znajomej.

– Masz rację – odpowiedziała i dalej już razem obserwowałyśmy sytuację, bo z naszego punktu widzenia całość była komiczna.

Wściekła kobieta weszła na plac zabaw, jak się okazało, po wózek dla dziecka. W tym czasie jej partner i dziecko zdążyli dojść do placu, przystanęli i czekali, aż ona wyjedzie z wózkiem. Wtedy to się stało. Wyszła… ale inny wyjściem, tak, że jej facet i dziecko musieli przejść całe ogrodzenie placu naokoło by się do niej i wózka dostać. A to jej się udało! Ale mu pokazała!

Po tej akcji zaczęłam rozmawiać z uroczą znajomą o obrażaniu się na faceta w miejscu publicznym, a dokładniej o tym, że kobieta od wózka popełniła karygodny błąd i nawet wyjście inną furtką nie było w stanie go naprawić.

Abyś więc Ty, moja droga czytelniczko, nigdy, przenigdy nie popełniła tego karygodnego błędu, postanowiłam stworzyć krótki poradnik o tym jak obrażać się na faceta. Korzystajcie do woli. Nie musicie dziękować.

Jeśli jesteś mężczyzną, to także przeczytaj do końca, będziesz wiedział jak reagować, gdy wybranka twego serca postanowi się na Ciebie obrazić, bo poznasz mechanizm od środka.

Po pierwsze i najważniejsze: NIGDY, PRZENIGDY NIE IDŹ 10 METRÓW PRZED FACETEM!

Jeśli postanowiłaś się obrazić, zawsze idź 10 metrów za nim. Możesz iść ze spuszczoną głową i smutkiem w oczach (którego i tak nikt nie zobaczy) lub ostentacyjnie okazywać, że idziesz całkowicie sama i nikt Ci nie towarzyszy. Chodzenie z tyłu jest bardzo ważne, gdyż wtedy kontrolujesz sytuację. Cały czas wiesz, co robi i gdzie jest Twój facet. Idąc z przodu, tracisz tę kontrolę, bo musiałabyś się obejrzeć i zobaczyć, czy za Tobą idzie, a tego robić nie wolno, bo to prawie tak, jakbyś mówiła – wygrałeś. Idzie się więc za facetem, nie przed. Koniec kropka.

Gdy Cię zgubi, możesz zrobić dodatkową awanturę. To dodatkowy plus chodzenia z tyłu. Wyobraź sobie, że Twój facet nie przejął się, że nie ma Cię obok niego i nagle musisz go doganiać. Robisz wtedy karczemną awanturę, że prawie Cię zgubił (naprawdę nie mógł, bo przecież kontrolujesz sytuację, ale on o tym wiedzieć nie musi) i w ogóle to wyszliście z domu razem, więc jakim prawem on zostawia Cię w tyle? Przypieczętuj to koniecznie stwierdzeniem, że na pewno już Cię nie kocha i znów idź obrażona 10 metrów za nim.

Gdyby jednak tak się zdarzyło, że w mig się połapie, że nie ma Cię obok niego i przystanie, a następnie krzyknie coś w rodzaju – no, chodź wreszcie, czemu zostajesz w tyle? Wtedy możesz wytoczyć ciężkie działa i zacząć krzyczeć coś w rodzaju „teraz to chodź” „nagle Ci się o mnie przypomniało” „nigdzie nie idę”. Jest szansa, że facet nie będzie wiedział, o co Ci właściwie chodzi, ale to nic, przecież nie musi rozumieć, dlaczego jesteś obrażona, ma to odczuć.

Sposób przeze mnie przedstawiony jest niezawodny i całkowicie sprawdzony. Możesz być pewna, ze postępując według tych wskazówek doprowadzisz swojego faceta do szewskiej pasji.

(Visited 3 571 times, 2 visits today)
Navigate