Kochanie, musimy poważnie pomilczeć

Każdy poradnik o związkach, każdy tekst sprowadza się do zachęcania czytelników, by rozmawiali. Z każdej strony przekonują nas, że w związku kluczowa jest rozmowa. Bez rozmowy nie istnieje związek. Kłócisz się z partnerem? Nie masz orgazmu? To wszystko dlatego, że ze sobą nie rozmawiacie.

Ludzie próbują więc ze sobą rozmawiać. Rozmawiają intensywnie, aby stworzyć udany związek. W efekcie wszystko zostaje poddane analizie i – oczywiście – staje się tematem rozmowy. Każde słowo, gest, mimika twarzy. Partner powiedział „dzień dobry”, a nie „dzień dobry, kochanie”, zrobił krzywą minę, westchnął zbyt długo – na bank coś się stało, a skoro coś się stało, trzeba dowiedzieć się, co. W rozmowie oczywiście. Na nic tłumaczenia, że wszystko w porządku. Jak to w porządku, a ta mina?

Prowadzimy tyle tych rozmów, że związki stają się przegadane. Stajemy się tak zmęczeni wieczną rozmową o związku, że w efekcie brakuje nam siły, by w tym związku po prostu być. Tak bardzo skupiamy się na stworzeniu związku idealnego, że zamiast być w tym związku, to jedynie o nim rozmawiamy. A gdyby tak dla odmiany pomilczeć?

Nie neguję zbawiennego wpływu rozmowy na związek. Warto ze sobą rozmawiać, warto mówić o swoich pragnieniach, ale warto też nauczyć się ze sobą milczeć. Jeśli nie będziemy umieli ze sobą milczeć, nie będziemy umieli też rozmawiać. Źle przeprowadzona rozmowa doprowadzi nas do kłótni, zamiast nas przed tą kłótnią ochronić.

Czasem warto usiąść i razem sobie pomilczeć. Serio, to też dobrze zrobi związkowi. Cisza bywa piękna, w szczególności w związku. Umiejętność wspólnego milczenia bez poczucia skrępowania to już wyższy poziom wtajemniczenia, a do tego właśnie próbujesz dążyć, do stworzenia trwałego związku o mocnych fundamentach. Nie rozmowa, a cisza, rozumienie się bez słów może Ci w tym pomóc.

Do tanga trzeba dwojga. Do rozmowy też. Wywieranie presji na drugą stronę, „bo rozmawiać trzeba, bo w końcu tak mądrzejsi od nas radzą”, odniesie odwrotny skutek. Im bardziej Ty będziesz naciskać, tym bardziej Twój partner będzie zamykać się w sobie. Wieczne lamenty „porozmawiaj ze mną”, sprawią, że porozmawia, ale nie tak, jak sobie tego życzysz. Odwali rozmowę dla świętego spokoju, a problemu nie rozwiążecie. Niektóre problemy trzeba właśnie przemilczeć, dojrzeć w ciszy do rozmowy o nich.

Dobrego związku nie stworzy się za pomocą samej rozmowy. Niektóre rzeczy powinny umierać w ciszy, pozwólmy im na to. Żadna rozmowa nie dopasuje do siebie ludzi, którzy patrzą w różnych kierunkach, spójrzmy w tym samym, to rozmowa nie będzie konieczna.

(Visited 359 times, 1 visits today)
  • Fakt, czasem lepiej milczeć.

  • To prawda. Nie wszystko musi być przegadane. Zwłaszcza że „przegadane” oznacza też właśnie nadmiar gadania.

  • Hmm… Nie wiem jak ugryźć ten wpis. Bo z jednej strony się zgadzam (i fajnie, że o tym napisałaś), z drugiej nie.
    Jasne – milczenie jest ważne. Ale fundamentem związku jest rozmowa, a nie milczenie.
    To tak, jakbyśmy wszędzie słyszeli, że seks jest ważny i trzeba go uprawiać, a potem jedna osoba przedstawiłaby dlaczego wszyscy, którzy tak twierdzą się mylą. Bo przecież nieuprawianie seksu też jest ważne.
    Jest. Wszystko jest ważne. I wszystko powinno mieć swoje miejsce w świecie, ale czy milczeniem jesteśmy w stanie budować związek? Do tego nie jestem przekonana, bo widzę jak wyglądają związki, które wyszły z założenia, które we wpisie promujesz.

    • Ja promuje milczenie? Ja tylko uważam, ze od czasu do czasu wypadałoby się zamknąć. Napisałam jasno,że rozmowa w związku jest ważna, ale milczenie też. Nie zauważyłam bym w tekście namawiała do całkowitego braku rozmów. Chodziło mi tylko o to by znaleźć złoty środek, a nie ze skrajności w skrajność.

      PS. Nieuprawianie seksu jest ważne?

      • A – więc jak tak, to się zgadzam… 😉

  • Wciąż aktualne.

  • Amen. Polecam i to nie tylko w związku ze swoją drugą połówką. Moje ulubione wakacje: miałam 15 lat i razem z przyjaciółkami całe dnie siedziałyśmy u mnie z kawą, herbatą, gorącym kakao, książkami i robótkami ręcznymi. Godzinami siedziałyśmy w milczeniu wyszywając albo czytając. Odżywałyśmy dopiero po 19:00 kiedy wychodziłyśmy na nocny spacer po mieście. Wygłupiałyśmy się wtedy w parkach albo dyskutowaliśmy o fabule książek. W sumie to kilkugodzinne milczenie było cudowne. Do dziś je wspominamy i cholernie za nim tęsknimy.

  • Lubię Cię Magda, czasem mam wrażenie, że Ty słyszysz więcej sercem, niż my wszyscy uszami.

  • Pingback: 10 sekretów udanego małżeństwa | Spesalvi.pl()

Navigate