Klub samotnych żon

Jak co dzień rano rozmawiałam z mym lubym za pośrednictwem facebooka (uroki związku na odległość). Luby podesłał mi link do pewnego fanpage’a, którego nie znałam, okraszając link komentarzem, że to w sumie smutne. Mym oczom ukazał się fanpage o chwytliwej nazwie „samotna w małżeństwie”. Mówiąc szczerze, głupio by mi było to zalajkować. Takie zrzeszenie smutnych, sfrustrowanych bab. Takich miejsc się unika.

Zastanawia mnie, jaki sens miało założenie tej strony, co ona ma właściwie zmienić? Co da powstanie kółeczka wzajemnie adoracji nieszczęśliwych kobiet.  Żal mi kobiety, która to założyła i jej ponad 200 fanów.

Coś Ci powiem. Wylewanie żalów za pośrednictwem facebooka nie zmieni Twojego małżeństwa i samotności. Zamiast więc użalać się nad sobą, popracuj nad związkiem. To, że czujesz się samotna w związku, to także Twoja wina. Związek tworzy dwoje ludzi. Związek to takie dziecko, o które trzeba dbać, karmić, zaspokajać jego potrzeby, wspomagać jego rozwój. Zakładając taki fanpage, czy też go lajkując, nie robisz nic dla swojego związku, karmisz tylko swój żal, pielęgnujesz nie to, co trzeba.

Jeśli jesteś aż tak nieszczęśliwa, że musisz się z tym podzielić całym światem, dlaczego do cholery się nie rozwiedziesz? Dlaczego nie zostawisz tego faceta i nie poszukasz szczęścia gdzie indziej? Jaki jest sens w trwaniu w destruktywnym związku? Jaki jest sens bycia w związku, o który nie chcesz dbać ani Ty, ani Twój partner? To jakaś forma masochizmu?

Nie ogarniam celu powstania tej strony. Nie ogarniam i nawet nie chcę ogarniać. Nie chcę ani rozumieć, ani znać tego typu kobiet. Jak mi się w związku zacznie dziać źle, to nie założę fanpage „nieszczęśliwa w związku” czy też lepiej, bo pseudo inteligentnie, „samotna choć nie sama”, tylko usiądę, pomyślę, jak naprawić mój związek, tchnąć w niego dawna iskrę. Tylko tak myślę, fanpage w prowadzeniu jest łatwiejszy. Może to o to chodzi.

(Visited 2 146 times, 1 visits today)
Navigate