Kiedy dres, kiedy koszula?

Jakiś czas temu pisałam tekst o nauce samodzielnego ubierania się przez dzieci. Namawiałam w nim, by pozwolić dziecku na samodzielne dobieranie swojej garderoby i wskazywałam negatywne skutki niepozwalania na taką samodzielność.

W dyskusji pojawiły się jednak obawy, że dziecko nie będzie umiało ubrać się adekwatnie do sytuacji, a to jest tak samo ważne jak ubieranie się odpowiednio do pogody. Podawano przykłady dzieci, które jako strój galowy traktują granatowe, dresowe spodnie. Rzecz w tym, że to nie dzieci tak widzą strój galowy, a ich rodzice. Zdziwilibyście się, ilu rodziców uznaje strój galowy za fanaberię i uważa, że dżinsy i polówka wystarczą.

Ja osobiście uważam, że strój galowy to podstawa, a nie żadna fanaberia. Zwracam uwagę na adekwatność stroju do sytuacji i uczę tego swoje dzieci. Sprawa ze strojem do okazji jest dokładnie taka sama jak ze strojem odpowiednim do pogody – trzeba tłumaczyć. Jednocześnie należy zachować pewien luz. Świat naprawdę nie zawali się od tego, że dziecko odwiedzi babcię w dresie, choć oczywiście lepiej byłoby, gdyby ubrało się nieco bardziej wytwornie.

Zacznijmy od samych ubrań. Tu wracamy do poprzedniego tekstu: dajmy je wybrać dziecku. Pewnie większość z nas pamięta z dzieciństwa jakiś znienawidzony ciuch: niewygodne rajstopy, gryzący sweter, szorstkie koszule, itp., które kazano nam zakładać na oficjalne okazje. Nie gotujmy naszym dzieciom takiego samego losu i niech wybiorą sobie ciuchy jednocześnie eleganckie i wygodne. Łatwiej będzie później namówić do założenia.

Ja absolutnie rozumiem i szanuję, że miękkie, bawełniane, dresowe spodnie są dla moich dzieci atrakcyjniejsze niż dżinsy czy spodnie w kant. Niemniej wyjaśniam momenty, w których trzeba porzucić ulubione dresy i koszulki na rzecz ciuchów eleganckich. Mówię, dokąd idziemy i dlaczego należy ubrać się elegancko. Sama oczywiście świecę przykładem i ubieram się równie stosownie. Gdy moje dzieci widzą, że zakładam spódnicę i szpilki, to wiedzą, że faktycznie szykuje się jakaś okazja i bez marudzenia wyciągają koszule z szaf.

Pomagam dzieciom rozróżnić sytuacje: oficjalne, pół oficjalne, codzienne. Pomagam dobrać odpowiednią do nich garderobę. Sygnalizuję, gdy uważam, że coś jest nie tak, chwalę, gdy wszystko jest jak należy. Nigdy jednak nie zmuszam i nie kreuję własnej wizji wyglądu mojego dziecka. Mój starszy syn nie lubi marynarek. Choć uważam, że czasem powinien ją założyć, to szanuję tę jego niechęć. Pozwalam im zachować swój indywidualny styl.

Ktoś może spytać: czy to jest naprawdę takie ważne? Uważam, że tak. Wielu dorosłych ludzi nie potrafi ubrać się stosownie do sytuacji. Moim osobistym hitem jest facet, który na sprawę w sądzie przyszedł w krótkich spodenkach i podkoszulce. Jest to pokłosiem tego, że rodzice nie zwracali uwagi na ubiór dziecka, a możliwe, że i swój. Część nabyło tę zdolność samemu, a część nadal ubiera się niestosownie do sytuacji i nie widzi w tym problemu. Tymczasem powiedzenie „jak cię widzą, tak cię piszą” jest wciąż na czasie, a odpowiedni ubiór jest też formą okazania szacunku innym. Dlatego bardzo ważne jest, byśmy umieli zapanować nad swoim wyglądem. Im szybciej nauczymy tego swoje dzieci, tym lepiej. Nie chodzi o to, by dziecko zawsze wyglądało jakby uciekło z pokazu mody, ale o to, by wiedziało i rozumiało, że na pewne okazje ulubiona bluza się nie nadaje.

Zostawiam kilka zdjęć przykładowych stylizacji, które wymyślił mój sześciolatek korzystając z ciuchów ze sklepu 5. 10. 15. Wymyślił je całkowicie sam, ja tylko mówiłam, na jaką okazje ma szykować ciuchy.

Elegancko:

—> Koszula
—> Spodnie

W odwiedzinach u rodziny:

—> Bluzka

Do przedszkola, do zabawy:

—> Bluzka
—> Dresowe spodnie

Wpis powstał we współpracy z 5. 10. 15.

(Visited 456 times, 1 visits today)
Navigate