Już mi się nie chce

Jestem zmęczona. Zmęczona i zrezygnowana. Już mi się nie chce. Nie chce mi się walczyć o moje prawa, o prawa osób niedosłyszących. Zmęczyłam rozpychaniem się łokciami, przekrzykiwaniem innych, by to mnie usłyszano. Walką o choćby maleńką, najdrobniejszą zmianę. Zmęczyłam się docieraniem do ludzi, uwrażliwianiem na potrzeby innych. Już mi się nie chce.

Każdy sukces był chwilowy. Tłumacz migowego na jedno spotkanie, filmy z napisami na kanałach youtuberów skończyły się po kilku produkcjach, jedna niezauważalna współpraca, która miała otworzyć oczy. Wszystko na nic.

Ostatnio spytałam – tak myślę – ostatni raz o napisy, do płatnego kursu. Do płatnego, dość drogiego, kursu prowadzonego online przez bardzo znanego blogera. Lekcja pokazowa ich nie miała, choć cały kurs już transkrypcje posiadać miał. Tak miało zostać, koniec, kropka, a ja się miałam gonić, nie zawracac głowy, iść w cholerę.

Podkuliłam ogon i poszłam. Zniechęcona, zmarnowana, zrezygnowana.

Mam Ci jeszcze wiele do powiedzenia. Tyle tematów do obgadania. Myślę, że nie zbliżyliśmy się nawet do połowy tego, co mogę powiedzieć w ramach #SkoroSerceSłyszy.

To wygląda tak, że kiedy już myślę, że w sumie to wiodę normalne życie, nic mnie nie musi omijać, jestem na swoim miejscu i mój niedosłuch nie przeszkadza mi w cieszeniu się życiem, mimo że przeszkadza w wielu innych rzeczach, to wtedy właśnie ktoś podchodzi i krzyczy: „mylisz się!” To nie tak, że ten ktoś jest prawdziwy, namacalny, konkretny i chce mi zrobić przykrość. Po prostu w pewnym momencie zderzam się ze ścianą, trafiam do miejsca, z którego dalej nie jestem w stanie iść. Właśnie wtedy mojej głowie rozbrzmiewa ten krzyk. Te w głowie słyszę świetnie.

Tak myślę, że tego nie da się pozbyć. Zawsze przyjdzie taki moment rezygnacji. Jestem w pełni pogodzona ze sowim losem, mam wszystko ładnie i spójnie poukładane w głowie. Wydaje mi się logiczne. To pomaga mi akceptować siebie do pewnego stopnia. Nie znaczy to jednak, że nie mam prawa raz na jakiś czas paść na łóżko, zalać się łzami i wykrzykiwać pytanie, na które nigdy nie dostane odpowiedzi – za jakie grzechy?!

Niech mi nikt nie mówi, że to słabość. Słabością jest uciekanie od emocji, w szczególności tych trudnych. Mam prawo się załamać, każdy ma. Zwłaszcza, gdy próbuję zamówić online najpiękniejsze buty świata, a okazuje się, że jedyna opcja ich zdobycia to zamówienie telefoniczne. Mam prawo wkurzać się o te bzdury. Kiedy te bzdury się zsumują, to raz na jakiś czas nie lubię siebie i rezygnuję. Jedyne do czego nigdy, przenigdy nie mogę dopuścić, to by tak zostało.

Widzimy się za tydzień.

(Visited 431 times, 1 visits today)
  • Walka o napisy, o tłumacza, o pełen dostęp do wiedzy… Mój Boże, jak ja Ciebie rozumiem w takich chwilach kiedy masz tego dość 🙂 Bo sama przechodzę przez to wszystko. Walka jest wpisana w nasze życie.

Navigate