Jak zmienić swoje życie

Nowy rok sprzyja zmianom. Nie bez powodu robimy postanowienia noworoczne, chcemy zmieniać siebie, swoje życie, otoczenie. Wiecie „nowy rok, nowa ja”. Problem z nowym rokiem polega jednak na tym, że w pewnym momencie przestaje być nowy. Mijają dni, tygodnie, miesiące, a w naszym życiu nic się nie zmienia, postanowienia niewypełnione, a my straciliśmy motywację do realizacji celów, jakie wyznaczyliśmy sobie z początkiem nowego roku.

Nie znaczy to jednak, że zmiany w życiu są tylko dla nielicznych wytrwałych i nic się nie uda. Uda. Trzeba jednak podejść do nich w zupełnie inny sposób niż na fali noworocznego szaleństwa. Ja wam zdradzę ten sposób.

Do zmian w życiu nie potrzebujesz żadnej konkretnej daty. Największą zmianą we mnie w ostatnich latach było rzucenie palenia. Podjęłam tę decyzję 3 maja, jednakże równie dobrze mógł być to 7 kwietnia lub 20 października. Padło jednak na 3 maja, bo właśnie tego dnia obudziłam się z myśla „od dzisiaj nie palę”. Jeśli więc chcesz schudnąć, mniej pracować, skończyć z jakimś nałogiem, to nie od poniedziałku, od teraz, od wczoraj, a wtedy, gdy poczujesz, że naprawdę tego chcesz i czujesz, że podołasz. Wiesz, że będzie trudno, ale czujesz, że dasz radę.

Właśnie dlatego nie rzuciłam wcześniej palenia – bo nie chciałam. Rozmawiałam kiedyś ze znajomym o tym, dlaczego właściwie nie rzucimy tego świństwa i zgodnie stwierdziliśmy, że my po prostu lubimy palić. Decyzje o rzuceniu podjęłam wtedy, gdy przestało mi to sprawiać przyjemność, a zmuszał mnie do tego już tylko nałóg. Dlatego jeśli dobrze czujesz się np. ze swoją wagą i nie czujesz potrzeby zrzucania kilogramów, to tego nie rób, bo i tak się nie uda.

Nie wszystko na raz. Ludzie mają taka przypadłość, że w jednym roku wymagają od siebie za dużo. Rzucą palenie, schudną, będą oszczędni, zaczną się zdrowo odżywiać, zapiszą się na 5 kursów, itd. To jest jeden z tych powodów, przez które nie wychodzi. To po prostu przytłacza, a przytłoczenie zniechęca. Nic dziwnego, że w pewnym momencie machamy na to ręką ze słowami „mam to gdzieś” i wracamy do starych nawyków.

W momencie rzucania palenia od razu poczułam, że mogłabym zmienić coś jeszcze, jednak dałam sobie na wstrzymanie, bo już pożegnanie z nikotynowym nałogiem było bardzo trudne i to nie był czas, by wcielać w życie dietę czy oszczędność. Patrzę czasem na te postanowienia noworoczne ludzi albo plan na wiosenne, letnie, czy jesienne zmiany i poważnie się zastanawiam, jak do cholery te osoby chcą tego dokonać. Wymagamy od siebie zbyt wiele, a później mamy poczucie porażki, które oczywiście zniechęca, przez co nie udaje się, więc dodatkowo mamy poczucie winy, za to na szczęście nie musimy pisać nowej listy postanowień noworocznych, bo rok minął, w naszym życiu nic się nie zmieniło i możemy spokojnie sięgnąć po starą.

Gdy w pewnym momencie poczułam, że to czas na kolejną zmianę w moim życiu, a była nią aktywność fizyczna, to padło na bieganie. Moim pierwszym celem było zacząć biegać tak po prostu. Gdy zaczęłam, chciałam przebiec 30 minut bez przerwy. Kiedy udało się to osiągnąć, chciałam przebiec 5 km, a teraz chcę móc przebiec 10 km. To były małe kroczki. Dzięki temu mogę na bieżąco cieszyć się swoimi sukcesami. Gdybym od razu jako cel wyznaczyła sobie przebiegnięcie maratonu, to pewnie już bym nie biegała. Gdy chcę schudnąć, to wyznaczam sobie cel 5 kg i utrzymanie tej wagi, a nie od razu 20kg.

W momencie, gdy postanowiłam zmienić dietę, nie wyrzuciłam z domu całego cukru, słodyczy i chipsów, ale zaczęłam od jedzenia śniadań, z których zrezygnowałam na 5 lat. Uwierzcie mi, że zmuszenie się do jedzenia rano było dla mnie trudne. Gdy nauczyłam się jeść śniadania, zaczęłam kombinować, by były zdrowsze.

Dlatego jeżeli chcesz zmienić, dajmy na to, nawyki żywieniowe, to zamiast od razu rezygnować całkowicie z glutenu, na początku tylko go ogranicz. Przyzwyczajaj się do nowych nawyków stopniowo.

Najważniejsze zostawiłam na koniec. Nie rezygnuj z rzeczy, które lubisz. Nie umiesz całkowicie zrezygnować z kawy? To ją po prostu ogranicz. Herbatę pijesz tylko słodzoną i ani Ci w głowie pić gorzką? Kup słodzik. Ja nie umiałam zrezygnować z typowych, domowych obiadów złożonych ze schabowego i kapusty, więc nawet nie próbowałam, a zmian w diecie dokonałam w reszcie posiłków.

Wszystko się uda, tylko pamiętaj, że najważniejsze to chcieć, a reszta przyjdzie sama. Przestrzegaj tych punktów, a zobaczysz, że zmiany w życiu nie są takie trudne. Co jeśli mimo wszystko nie uda się? Nic. Nie katuj się wyrzutami sumienia. Mi też zdarza się zjeść paczkę chipsów. Po prostu muszę wtedy iść na dodatkowy trening. Zdarza mi się też nie iść na trening i to cały tydzień, ale też z tego powodu nie płaczę. Te zmiany są dla Ciebie i z nikim nie musisz się z nich rozliczać. Powodzenia.

(Visited 1 084 times, 1 visits today)
Navigate