Jak wygląda niesłyszący?

Pewnego razu popsuł mi się telefon, poszłam więc do salonu z reklamacją. Po powitalnych uprzejmościach wyjaśniłam miłej pani w salonie, o co mi chodzi. Ona następnie kręcąc się i wiercąc, wyciągając coś spod biurka wciąż do mnie mówiła. Poczekałam, aż skończy i na mnie spojrzy, po czym wyjaśniłam, że teraz musi to wszystko powtórzyć, gdyż jestem osobą niedosłyszącą i muszę widzieć usta.

Sympatyczna pani bez problemu powtórzyła, jednak nie mogła się nadziwić temu, że ja mówię, przez co „nie brzmię głucho”. Gdy ja wypełniałam potrzebne papiery, ona wdała się w rozmowę z moją mamą, która wtedy ze mną była. Ciekawość była silniejsza od przyzwoitości i wprost zapytała, dlaczego ja nie słyszę i jak to jest, że mówię.

Fakt, że mówię – powiedzmy – płynnie, bo jednak słowa wypluwam z siebie jak z kałasza, tak naprawdę bywa dla mnie upierdliwy. Mój rozmówca przez to bardzo często zapomina, że rozmawia z osobą niesłyszącą. Dodatkowo osoby, które spotykam, nie potrafią przyjąć do wiadomości, że ja naprawdę nie słyszę. Przyjęło się, że osoby z problemami słuchu mówią tragicznie i jest to prawda. Język polski jest naprawdę językiem mało przyjaznym dla niesłyszących dzieci, które trzeba uczyć mówić.

Bardzo często też jestem informowana w różny sposób, że nie wyglądam na osobę niesłyszącą. Przyjmuję, że to ma być komplement, jednak po prostu mnie zastanawia, jak właściwie powinna wyglądać osoba niesłysząca. Mam taką wizję, że uszy albo robią się coraz większe, albo odwrotnie – znikają całkowicie. Tak się jednak nie dzieje. Jedynym znakiem tego, że nie słyszę, jest aparat słuchowy na uchu, którego też często nie widać.

Fakt, że jest to niewidoczna niepełnosprawność, sprawia problemy. Aparaty (chwała za to producentom) są coraz mniejsze i mniej widoczne, czyli robimy wszystko, by niedosłuch pozostał niewidoczny – tak jak teraz. Gdy się jednak nad tym zastanowić, gdyby był widoczny, ułatwiłby życie otoczeniu. Po prostu od razu wiedzielibyśmy, że z tą osobą trzeba rozmawiać inaczej. To tak jak nikt w sklepie osobie na wózku nie powie, że konkretny produkt ma sobie ściągnąć z półki pod sufitem, tylko ruszy się żeby pomóc. W drugą stronę jednak, gdyby była to przypadłość widoczna, część ludzi z góry mogłaby być uprzedzona ze zwykłego strachu.

Sama jestem na etapie, w którym wkładkę do ucha kupiłam w kolorze niebieskim, by mój niedosłuch stał się bardziej widoczny, a moje życie przez to łatwiejsze (na marginesie: nie podziałało), ale rozumiem osoby, które chcą go za wszelką cenę ukryć.

Nie da się wyglądać głucho i dlatego właśnie wprowadzam Cię w świat osób niesłyszących, bo nigdy nie wiesz, kogo na swojej drodze możesz spotkać i a nuż ta osoba będzie potrzebowała, by Twoje serce słyszało.

(Visited 692 times, 1 visits today)
Navigate