Jak spowiadać się z seksu?

Internet znów huczy, w sprawie przeze mnie kompletnie niezrozumiałej. Tym razem chodzi o grafikę mówiącą o tym, jak spowiadać się z seksu. Taka obrazkowa ściąga, w mocnym skrócie.

1454078065_q4fe51_600

Ludzie oburzeni, sprawa jest głośna, a ja wciąż nie rozumiem, dlaczego. Nawet osoby niewierzące znają stosunek kościoła do cudzołóstwa. Nagle wszyscy jakby zdziwieni, że z seksu trzeba się spowiadać.  To jest meritum, słowem – kluczem jest tu seks. Gdyby artykuł mówił o tym, jak spowiadać się z kradzieży, to przeszedłby bez echa. Rzecz w tym, że ludzi oburza, że ksiądz porusza temat seksu. Zacznijmy od początku.

O tym, że pojęcie grzechu dotyczy tylko osób wierzących, pisałam już tutaj. To samo dotyczy tego artykułu i spowiadania z seksu. Przypomnę zatem: Dotyczy on tylko osób, które grzech uznają, czyli osób wierzących praktykujących. Jeśli nie wierzysz w Boga, to nie wierzysz też w grzech, zmartwychwstanie i życie wieczne. Ta grafika wyjęta z krótkiego artykułu Ciebie nie dotyczy, bo Ty i tak nie będziesz się spowiadać. Jest ona skierowana do osób, które chcą żyć w zgodzie z naukami Kościoła Katolickiego.

W dyskusji na temat tej grafiki pojawiał się najczęściej argument, że księża nie powinni wypowiadać się na temat seksu, gdyż żyją w celibacie, a więc temat ich nie dotyczy. Mylisz się.

Po pierwsze: to są argumenty osób, które i tak do kościoła i spowiedzi nie chodzą. Po drugie: osoba, która do kościoła chodzi, chce żyć w zgodzie z naukami Kościoła (przynajmniej powinna chcieć), chce też wiedzieć, jak postępować w danych sytuacjach, co jest grzechem, a co nim nie jest.

Jako osoba wierząca i swoją wiarę praktykująca, często mam różne dylematy moralne i nierzadko dotyczą one też strefy seksualnej.  Gdyby księża nic na ten temat nie mówili, to nie wiedziałabym, jak postępować, by żyć w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem. Ponieważ księża mówią o seksie, ja mogę odszukać interesujące mnie informacje, a w razie wątpliwości spytać księdza.

Nie musisz słuchać tego, co jakiś ksiądz ma do powiedzenia. Nie musisz się do tego stosować.  Możesz się nad tym pogardliwie uśmiechnąć. Rzecz w tym, że są na świecie ludzie, którzy tego potrzebują. Powtórzę: jeśli jesteś osoba niewierzącą, to to, co ma do powiedzenia ksiądz, i tak Ciebie nie dotyczy, to nie jest Twoja bajka. Tak jak mnie nie interesuje, jak Świadkowie Jehowy podchodzą do seksu i ominęłabym artykuł na ten temat, tak Ty możesz ominąć każdy dotyczący punktu widzenia katolików.

Grafika, o którą jest ta gównoburza, z punktu widzenia katolika jest po prostu grafiką. Nie ma w niej żadnych absurdów, niczego, z czego można się pośmiać, dlatego nadal nie rozumiem, jakim cudem stała się powodem wielu sporów.

(Visited 1 709 times, 1 visits today)
Navigate