Jak rzucić palenie?

Papierosy paliłam przez prawie 10 lat mojego życia. Dwa razy rzuciłam palenie na ponad rok, za każdym razem, gdy byłam w ciąży i w okresie karmienia piersią, po czym do palenia wracałam. Najzwyczajniej w świecie lubiłam truć się nikotyną i substancjami smolistymi. Nie przemawiały do mnie żadne argumenty o zdrowiu i zaoszczędzonych pieniądzach, bo dla mnie rzucanie palenia było pozbawieniem się przyjemności.

Przyszedł taki czas, w którym palenie sprawiało mi coraz mniej przyjemności, a w mojej głowie powoli kiełkowała myśl o rzuceniu tego świństwa.

To było równy rok temu. Było wcześnie rano, a ja nie miałam papierosów. Popatrzyłam na pustą paczkę, a później w monitor komputera i po chwili opublikowałam ten post na fanpage’u bloga:

Bez tytułu

Jeden z pierwszych komentarzy jaki się pojawił to była sugestia, że dzisiaj nie pale, bo sklepy są zamknięte. Kiepski argument, bo „zamknięte sklepy” łatwo obejść robiąc zakupy na stacji benzynowej. Zresztą mieszkałam wtedy z tatą, który jest palaczem, więc mogłam wziąć papierosy od niego. Poza tym w sumie ten komentarz podziałał na mnie motywująco. Chciałam udowodnić niedowiarkom, że dam radę. Tak zaczęła się moja przygoda z rzucaniem palenia.

Przez pierwszy miesiąc codziennie opisywałam na Facebooku trudy rzucania palenia w czymś, co nazwałam „Dziennik rzucania palenia”. Później pisałam co tydzień, a następnie co miesiąc. Za każdym razem, gdy opisywałam moje postępy, myślałam o dniu, w którym napiszę tekst, który właśnie czytasz. Ta myśl była moją motywacją. Również fakt, że byłam rozliczana przez swoich czytelników z każdego dnia bez papierosa był dla mnie motywacyjnym kopem. Gdy chciałam się poddać i wypalić „tylko jednego” przypominałam siebie, że będę musiała przyznać się do tego „jednego papierosa” przed ludźmi, których prosiłam o wsparcie. To właśnie fakt, że z rzucania palenia zrobiłam widowisko publiczne, bardzo mi pomógł.

Przez pierwsze tygodnie było ciężko, nawet bardzo. Najgorsze było zmienianie nawyków, bo to od nich byłam bardziej uzależniona niż do papierosów. Papieros do kawy, do piwa, po jedzeniu, w przerwie w pracy, w przerwie sprzątania, do towarzystwa, to tego mi najbardziej brakowało, a nie samej nikotyny.

Dzisiaj Ci powiem, że kawa smakuje równie dobrze bez papierosa, a piwo nawet lepiej. Towarzysko także nikt mnie nie wykluczył.

Po całym roku niepalenia czuję się lepiej. Mam ładniejszą cerę, bielsze zęby, lepszą kondycję i więcej pieniędzy. Mitem jest także, że po rzuceniu palenia się tyje, bo trzeba czymś zająć ręce. Nawet jeśli ktoś ma taki odruch, może zająć rękę butelką wody – od tego nie przytyje.

W internecie znajdziesz mnóstwo rad odnośnie zwalczania nałogu palenia, jednak z doświadczenia wiem, że żadna z tych rad Ci nie pomoże, gdy naprawdę nie będziesz chciał rzucić. Szczera chęć wystarczy, serio. Dlatego nie będę Cię namawiać, byś poszedł w moje ślady, bo tylko się wkurzysz i ze złości zapalisz. Jeśli będziesz chciał – rzucisz.

(Visited 783 times, 1 visits today)
Navigate