Jak głusi uprawiają seks?

Hasałam sobie radośnie w internecie w poszukiwaniu inspiracji do #SkoroSerceSłyszy i natrafiłam na coś tak dla mnie absurdalnego, że w pierwszym momencie zaczęłam się głośno śmiać. Dopiero gdy uspokoiłam się, stwierdziłam, że chcę o tym napisać. Bawi mnie to tak bardzo, że nawet teraz, pisząc te słowa, w głos się śmieję.

Wyobraźcie sobie, że w umysłach osób słyszących niepojęte jest, że osoby głuche i niedosłyszące uprawiają seks. Uważają, że nawet jeśli to ma miejsce, to ten seks musi być strasznie nudny.

Nie wiem jak wy, ale ja seksu uszami nie uprawiam. Może właśnie dlatego ta teoria była dla mnie niedorzeczna i śmieszna. Prawdę mówiąc, nie sądziłam, że będę musiała tu kiedykolwiek wyjaśniać jak osoby niepełnosprawne słuchowo uprawiają seks, bo to, że go uprawiają, jest wszak oczywiste.

Chodziłam do szkoły dla osób niesłyszących i słabosłyszących, miałam więc kontakt z młodzieżą w różnym wieku. Gwarantuję wam, że ich seksualność rozwijała się w ten sam sposób co osób słyszących. Pamiętam do dziś, jak kolega z 3. klasy gimnazjum zagadał do mnie na gadu-gadu, by zaproponować mi seks. Do dziś nie mam pojęcia, dlaczego tak bardzo uparli się, by mnie zawstydzać propozycjami seksualnymi. Rzecz w tym, że mnie wtedy już nie dało rady zawstydzić seksem.

Pytanie, które zadawały też osoby słyszące, to: Skąd oni wiedzieli, jak uprawiać seks? A Ty skąd wiedziałeś? Bez względu na to, czy wiedzę czerpałeś z porno, czy rozmów, to osoby niesłyszące mogły ją zdobyć tą samą drogą. Co jak co, ale „seks” w google to każdy potrafi wpisać. Nie oszukujmy się, to pytanie jest po prostu głupie.

Zauważyłam, że osoby w jakikolwiek sposób niepełnosprawne traktuje się jako istoty aseksualne i to już jest poważny problem. Seks niepełnosprawnych traktujemy jak temat tabu, a już w szczególności, gdy chodzi o niepełnosprawność umysłową. Osoby sprawne, założyły – wierzę, że nieświadomie – że ta forma przyjemności jest zarezerwowana tylko dla nich. Warto się z tym mitem rozprawiać na każdym kroku. Oczywiście pewne niepełnosprawności mają swoje ograniczenia, ale nie oznacza to, że osoba je posiadająca jest pozbawiona popędu seksualnego. Warto, byśmy pamiętali, że seks jest dla wszystkich.

Wróćmy do tego, że seks osób z wadą słuchu musi być nudny. Zapewne w jednej nudnej pozycji, pod kołderką i po ciemku. Do głowy nikomu nie przyjdzie, że człowiek jest istotą seksualną bez względu na swoje ułomności. Jednym z moich ulubionych sklepów jest sexshop. Nadal uważasz, że moje życie erotyczne musi być nudne? W sumie, może właśnie dlatego ten temat tak bardzo mnie rozśmieszył, bo pomyślałam o sobie.

Lata temu rozmawiałam z koleżanką o jej obecnym kochanku. Słuchałam jej uważnie, bo piała nad nim z zachwytu. Zapamiętałam z tej rozmowy zdanie o tym, że jej partner mówi jej, co ma ona w danej chwili zrobić np. przestawić gdzieś nogę. Wpadłam wtedy w panikę, bo pomyślałam wtedy, że ja w takiej sytuacji w życiu bym nie usłyszała, że mój partner czegoś chce. Przez kolejne lata jedyne, co udowadniałam, to to, że ta obawa była nieuzasadniona. Mój lęk brał się z tego, że ja się identyfikuję ze środowiskiem osób słyszących. Prawda jest taka, że w moim życiu pewne rzeczy po prostu się robi zamiast o nich gadać.

Powiedziałabym nawet, że w kwestii seksu brak słuchu ma swoje plusy. Brak słuchu i światła wyłącza dwa zmysły, w związku z tym wyostrza się reszta zmysłów, w tym dotyku, co przekłada się na intensywniejsze doznania.

A co ze słowami? Ponoć szeptanie do ucha czy słowa w łóżku to afrodyzjak. Zakładam, że osoby migające po prostu migają. Co jednak ze mną, skoro coś tam słyszę? Mówię głośno i do mnie też się mówi głośno i tyle. Szepty nie są mi w żaden sposób potrzebne do szczęścia. Tym bardziej nie są potrzebne do szczęścia ludziom, którzy nigdy w życiu żadnego dźwięku nie usłyszeli. My sobie świetnie radzimy. Twierdzenie, że bez szeptania nie ma seksu, to po prostu przekładanie własnych doświadczeń na innych ludzi i nieumiejętność zrozumienia ich sytuacji.

Chociaż jestem rozbawiona postrzeganiem seksualności osób niesłyszących to na swój sposób cieszę się, że pytania o nią padły. Przede wszystkim dlatego, że, jeśli ktoś pyta, to chce zdobyć wiedzę. Rzecz w tym, że ja nigdy nie uważałam seksu osób niesłyszących za jakiś spektakularny czy inny niż osób sprawnych. Prawdę mówiąc jest on dokładnie taki sam. Właśnie dlatego wydziwianie w tym temacie tak bardzo mnie rozśmieszyło.

Problem z seksem osób niesłyszących jest zupełnie inny. To problem z dostępem do lekarza. Wyobraź sobie, że musisz iść z mamą do ginekologa, lekarz pyta cię, czy jesteś aktywna seksualnie, a twoja matka zamiast to przetłumaczyć od razu gorliwie zaprzecza. Wyobraź sobie, ze idziesz z nią do tego lekarza, bo np odczuwasz ból podczas stosunku, a ona zamiast robić za tłumacza robi Ci awanturę za aktywność seksualną, a następnie z fochem informuje, że ona tego tłumaczyć nie będzie. Ktoś powie, że zamiast mamy należy wziąć tłumacza. Znów spytam, naprawdę chciałabyś rozmawiać o infekcji pochwy przy obcej osobie? Myślicie, że mężczyzn ten problem nie tyczy? To teraz czas na wyobrażenie sobie, że w obecności rodzica musicie rozmawiać o problemach z potencją. Nie wymyśliłam tych przykładów na poczekaniu. To są prawdziwe historie, kogoś naprawdę to spotkało. To jest prawdziwy problem z seksem osób głuchych, a nie to – w jakiej pozycji seks uprawiają. Młode kobiety i młodzi mężczyźni są odcięci od fachowej pomocy w sprawach intymnych. Nie mają dostępu do rzetelnej wiedzy na temat dojrzewania, seksualności i antykoncepcji.

Jeśli mamy prowadzić dyskusję o seksie osób głuchych, to tylko i wyłącznie w tym kontekście, bo z techniką poradzą sobie bez problemu.

(Visited 439 times, 4 visits today)
  • Jestem zdziwiona, że ludzi dziwi, że niedosłuch czy głuchota nie wyklucza seksu. Co ma piernik do wiertarki 😉 Przecież niewidomy też uprawia seks. Uprawiają go także ludzie na wózkach czy pozbawieni kończyn. Normalna ludzka sprawa, nie rozumiem co ludzi w tym dziwi.
    Wstrząsnęło mną to o ginekologu :/ Jeszcze jak ma się matkę w porządku to super, ale jeśli nie? Strasznie trudne 🙁

  • Nicole

    Świetny artykuł. Jestem osobą słabosłyszącą, chciałabym studiować surdopedagogikę. Mam pytanie w jaki sposób osoby niesłyszące uczą się angielskiego w szkole? Chcę studiować filologię angielską .

    • Mówi się więcej po polsku, bo metoda „wejdę do klasy i będę mówić po angielsku aż przywykniecie” nie ma szans. Każdy tekst, każde słowo musi być przetłumaczone na polski. Warto zaznaczyć, że osoby niesłyszące nie rozumieją też wielu polskich słów więc czasem to tłumaczenie jest utrudnione. Gramatyka, czasy itd są wyjaśniane po polsku. Osoby, które nie mówią skupiają sie na poprawnej pisowni i tylko z tego rozlicza się je.

      • Layla Keiko

        Dziękuję, za szybką odpowiedż

Navigate