Jak Credit Agricole dyskryminuje niedosłyszących

Miałam całkiem niedawno nieprzyjemności w placówce banku Credit Agricole, którego klientką jestem od 11 lat. Sprawa dość szybko miała swój finał i to on zainspirował mnie do napisania tego tekstu. Zacznijmy jednak od początku.

Zablokowano mi kartę płatniczą, choć nigdy nie pomyliłam trzykrotnie PINu. W celu odblokowania karty udałam się do placówki banku. Aby kontakt usprawnić jeszcze bardziej, udałam się tam z mężem. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że odblokować kartę można tylko telefonicznie. Na nic tłumaczenia, że ja przez telefon nie porozmawiam, bo po prostu nie rozumiem głosu rozmówcy. Czytam z ruchu warg, a przez telefon nie mam takiej możliwości. Skoro w oddziale nie chciano nam pomóc, postanowiliśmy skorzystać z rozwiązania, które – o ironio – podpowiedział nam kiedyś pracownik infolinii Credit Agricole. Chodziło o to, że rozmawiać będziemy przez tryb głośnomówiący, mój mąż będzie mi powtarzał, co mówi pracownik infolinii, a ja będę bezpośrednio odpowiadać. Na infolinii okazało się, że oni nie mogą takiego rozwiązania zaakceptować i… mam iść do placówki banku! Ostatecznie infolinia powiedziała, że nie pomoże, a w banku powiedzieli, że nie pomogą i właściwie to mamy sobie iść.

Nawet nie to, że nie rozwiązano sprawy jest problemem, a fakt, że przy kolejnej wizycie w banku dyrektor oddziału powiedziała, że – cytuję – „to nieprawda, że ja nie słyszę, bo ona mnie kojarzy i ja z nimi rozmawiam”. Pani dyrektor nie mogła mnie kojarzyć, gdyż od ponad 3 lat mieszkam w Warszawie, a problem rozwiązywałam w rodzinnym mieście. Dodatkowo na uwagę mojego męża, że jest niezadowolony z usług banku, pani dyrektor postraszyła go wezwaniem ochrony. Dodam, że mój mąż nie wykazywał agresji, nie ubliżał nikomu, a jedynie był wzburzony bezczelnością pracownicy i brakiem chęci rozwiązania problemu.

Podsumowując: nie dość, że nie próbowano podjąć żadnych kroków, by jakoś sytuację rozwiązać, to dyrektor oddziału (!!!), a nie szeregowy pracownik na przyuczeniu, zarzuciła mi kłamstwo i celowe utrudnianie rozwiązanie mojej sprawy.

Oburzona zachowaniem pracownika banku i poniżającą sytuacją, w ten sam dzień zaczęłam procedurę reklamacyjną. Napisałam do Credit Agricole na Facebooku, na którym dostałam odpowiedź „kopiuj – wklej” o weryfikacji sprawy. Jednocześnie udało mi się zdobyć adres e-mail bezpośrednio do prezesa Credit Agricole w Polsce i także jemu opisać sytuację. Maila odebrała jakaś Pani, odpisała tego samego dnia. Kilka razy przeprosiła, znów dowiedziałam się, że zweryfikują moje zgłoszenie.

Jako zadośćuczynienie zaproponowano mi… odblokowanie karty. Nie takie od ręki oczywiście, tylko musiałabym wydrukować upoważnienie, podpisać, zeskanować, wysłać. Rozumiem to, takie procedury. To właśnie ta propozycja zainspirowała mnie do napisania tego tekstu.

Gdybym była osobą słyszącą, to moja sprawa zostałaby rozwiązana od ręki, najprawdopodobniej w miłej atmosferze. Już dawno miałabym odblokowaną kartę, nikt by mnie nie poniżał ani nie groził wezwaniem ochrony.

Okazuje się, że ta sama usługa, która jest bez problemu dostępna dla osób słyszących, dla osób niesłyszących jest rekompensatą za złe zachowanie pracownika banku. Tymczasem ja i osoba słysząca podpisaliśmy te same umowy, płacimy tyle samo za prowadzenie konta i należą nam się te same usługi i tak samo wysoki standard obsługi klienta. Odblokowanie mojej karty należało mi się jak psu buda, bo między innymi za taką usługę płacę. Jak widać, można to zrobić mailowo i wcale jedynym rozwiązaniem nie była infolinia. Wystarczyło tylko, by pracownik banku wyraził chęci rozwiązania problemu zamiast oskarżać mnie o kłamstwo.

Dodatkowo, gdyby nie uśmiech losu, jakim było zdobycie maila prezesa banku, to ta sprawa zostałaby olana i odłożona na 30 dni, bo tyle czasu bank ma na rozpatrzenie reklamacji.

 Nie mam żadnego żalu do pracowników, którzy zajęli się moim zgłoszeniem, zakładam, że zrobili tyle, ile zrobić mogli w ramach dostępnych im możliwości.

Problem mam z bankiem, któremu brakuje środków rozwiązań takich sytuacji. Mam problem z tym, że dla ich pracownicy rozwiązaniem problemu było pozbycie się go poprzez wyrzucenie zgłaszającego ów problem człowieka z oddziału – tak miała zadziałać groźba wezwania ochrony.

To nie tak, że nie polecam usług tego banku. W usługach bankowych są nieźli. Nie polecam go jedynie osobom niesłyszącym, bo Credit Agricole nie ma rozwiązań dla nich, ani chęci by je mieć. Jak pokazała moja sytuacja, w tym banku to, co jest standardową usługą dla klientów słyszących, dla tych, którzy mają problemy ze słuchem, jest usługą VIP.

PS. Sama rozwiązałam problem z dostępem do moich pieniędzy. Pomógł w tym bankomat konkurencji, który znajdował zaraz obok siedziby Credit Agricole.

(Visited 422 times, 1 visits today)
Navigate