Jajecznica z trzech jajek

Gdy byłam mała, a na śniadanie była jajecznica, zawsze robiono mi ją z trzech jajek. Kiedy już trochę podrosłam i sama mogłam robić sobie jajecznicę, nadal robiłam ją z trzech jajek. Później nadeszła dorosłość, a ilość jajecznicy nadal się nie zmieniła. Któregoś dnia dotarło do mnie, że od przynajmniej 10 lat nie najadam się taką porcją. Możecie się ze mnie teraz śmiać, ale nigdy wcześniej nie pomyślałam, że mogę zwiększyć ilość jajek. Miałam w głowie zakodowane, że jajecznica to tylko z trzech. Uświadomienie sobie, że mogę ją zjeść z czterech, pięciu, a nawet dziesięciu jajek, jeśli mam taką ochotę, było wyzwalające.

Jajecznica jest tu symbolem. Naprawdę robiono mi ją z trzech jajek, ale to sprawa błaha, Pokazała mi za za to sprawy ważniejsze. Zakodowane miałam nie tylko wielkość śniadania, ale także całą masę destrukcyjnych, toksycznych zachowań. Świadomość, że mogę się od nich uwolnić, że nie muszę powielać utrwalonego schematu, że moje reakcje mogą być inne, była oczyszczająca.

Nagle dostrzegłam, że ludzie wcale nie knują za moimi plecami, że złe intencje zdarzają się rzadko i lepiej zakładać dobre, że wysypane płatki i rozlany sok nie są powodem do wrzasków, że lepiej zaufać ludziom na 100% i się na nich zawieść niż z góry zakładać, że mnie zawiodą.

Gdy uświadomiłam sobie, że, choć jestem już dorosła, to żyję pod cudze dyktando, dostrzegłam cały wachlarz przyzwyczajeń i zachowań, od których musiałam się uwolnić. Zaczęłam od najedzenia się jajecznicą.

Świadoma wpływu wychowania i utartych zachowań uważam na to, co przekazuję swoim dzieciom. Staram się jak najmniej im narzucać, choćby pytając, ile chcą tej cholernej jajecznicy. Chcę w nich zakorzenić tylko to, co dobre. Wiem, że nie do końca mi się to uda, ale spróbuję. Chcę, by moi synowie mieli jak najmniej zachowań i przyzwyczajeń do przepracowania.

Codziennie staram się z czymś walczyć, pracować nad sobą, zmieniać to, co mogę zmienić i akceptować to, czego zmienić ie mogę. Staram się być lepszą wersją siebie – bez cudzych złości. Najważniejsze było dla mnie uświadomienie sobie, że mogę budować siebie i swoje życie według własnego pomysłu. Wywalić gdzieś po drodze zbędny bagaż, który niosę od dziecka.

(Visited 393 times, 1 visits today)
Navigate